Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 21
W tym miesiącu: 1374
W tym roku: 22626
Ogólnie: 303526

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

„Spec-ustawa” w praktyce

Autor: Henryk Makowski
11-10-2013

Jubileuszowe moje pisanie w „Buncie”. Dziękuję, Redaktorze Naczelny, Profesorze. Już 50-ty felieton rolniczy. Chciałem uczcić ten fakt felietonem nadal bardzo aktualnym o koniecznym uporządkowaniu KRUS. Mam nareszcie ustawę o ubezpieczeniu społecznym rolników. Wymaga to jednak spokoju i czasu, a tu praca w polu. Wrócę do tematu, jestem Kaszubą, odpornym i w miarę cierpliwym. Nie tylko KRUS, ale polskie rolnictwo wymaga uporządkowania w wielu dziedzinach. Naszą niemoc pogłębia zła polityka rolna Unii Europejskiej. Spotkały się dwie niemoce nawzajem siebie pogłębiające. Przykład – pomiary pól przy dopłatach bezpośrednich. Mamy dokładne pomiary pól w księgach wieczystych, wykazach podatkowych, pomiary ze zdjęć lotniczych, a… jeszcze dodatkowo dokonują pomiaru kontrolerzy ARMR. Inny przykład: Unia wycofuje stosowany dotychczas herbicyd w uprawie rzepaku i gorczycy, nie ma jednak środka zastępczego. I chwasty rosną łącznie z przytuliną czepną. Przyjmowano dotąd prawie dogmatycznie o nadprodukcji żywności w Unii. I nagle – brak pszenicy, żyta, cukru. Opisuję rolnictwo jako rolnik, doświadczony niestety unijną biurokracją i polską niemocą. Trzeba wreszcie przerwać ten niejako statutowy, tylko polityczny przywilej PSL do obsadzania funkcji ministra rolnictwa przez kolejnego fachowca tej samej myśli politycznej. A jednocześnie trzeba umieć i chcieć przeciwstawić się fachowcom unijnym różnej maści. Przecież każdy z tych unijnych fachowców jest przede wszystkim obciążony myśleniem swoim, narodowym!

Na polskiej wsi coraz więcej pustych domów „na dwieście domów jest jeden rolnik.”

Jubileuszowo apeluję – nie można powierzyć TYLKO jednej organizacji, jaką jest Komisja Rolna Unii Europejskiej tak wielu różnorodnych spraw, wielu narodów różniących się warunkami klimatycznymi, tradycją upraw, innym sposobem myślenia, nawykami. Szkodliwa próba unifikacji, narzucania wedle innych i „lepszych” ichnich rozwiązań jest formą niszczenia urody rolnictwa. To już było, my to znamy. Odgórne zarządzanie, nakazywanie z rygorem kar, de facto modelowo to samo rolnictwo. Wbrew rolniczej naturze. Technicznie jest to niemożliwe, aby w potrzebnym czasie zebrać rzeczywiste dane do podjęcia decyzji z wielu rynków rolnych (gry rynkowe, zmienność produkcji, warunki pogodowe).

Unia Europejska w zakresie rolnictwa powinna przekazać większą moc decyzyjną jej członkom.

Polskie rolnictwo przez swoje rozdrobnienie, wiekową tradycję szacunku dla ziemi, przywiązanie, jest rolnictwem nadal „czystym” jakościowo. To jest wartość.
Dlatego nie ulegać różnym manierom, podpowiadaczom, okazjonalnym doradcom. Doskonalić wieś i rolnictwo organizacyjnie, i do znudzenia powtarzam, pomagać tym, którzy tej pomocy do rozwoju rzeczywiście potrzebują. Potrzebna jest różnorodność w rolnictwie, wzajemne uzupełnianie się, potrzebna całość. Taka powinna być logika rozwoju polskiego rolnictwa.

Ostatnio buduje się drogi, dróżki, obwodnice, objazdy i… autostrady. Ta cała pajęczyna dróg kroi ziemie orne. Warsztaty pracy rolnika. Wersje przebiegu dróg zmieniają się wielokrotnie. Rolnik o ostatecznym przebiegu drogi dowiaduje się ostatni. Wszystko to odbywa się w różnych wersjach naciskowych. Jest tak zwana „spec ustawa”, prawie wojenne prawo. Jestem za budową dróg, może nieco wolniej i rozsądniej, a nade wszystko za poszanowaniem dla rolników, porozumieniem, uzgodnieniem, a nie tylko decyzją, bo jest „spec-ustawa”. Przykład – pole wielkości dwóch hektarów, położone przy drodze ruchliwej wojewódzkiej, zagrożone bardzo silnym skażeniem metalami ciężkimi. Ze względu na skażenie żywności rolnik od lat stara się o odrolnienie tego pola. Bezskutecznie. Teraz przez środek tego pola planuje się budowę obwodnicy. Pozostała część pola ca 0,8 hektara będzie pomiędzy droga wojewódzką a obwodnicą. Na wojenną „spec-ustawę” rolnik jest bezsilny. Pozostaje więc wyrażenie zgody na odrolnienie tego fragmentu pola. Przecież w tych warunkach to już nie jest ziemia rolna, nie przedstawia wartości żywieniowej, jest zagrożeniem dla zdrowia. Na odrolnienie nie ma zgody. To już nie jest „robota” Unii, lecz brak rozsądku, biurokracja w wydaniu ministerialnym, polskim. Pamiętam jak w czasie onym poszerzano drogę i odpłatnie zabierano pasmo pola, krzyki, protesty a miejscowy farosz grzmiał o świętym prawie własności aż ambona dygotała. I drogi nie poszerzono. Obecnie nie ma już protestów, księżowskiego weta, a „spec ustawa” działa jednostronnie, siłowo, a rolnik chcąc ugody już nie powołuje się samotnie na święte prawo własności. Nie chce w tej zagrożonej strefie moralnie odpowiedzialny produkować żywności, Panie Ministrze!

Henryk Makowski

Radonice, 11.05.2011