Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 51
W tym miesiącu: 1404
W tym roku: 22656
Ogólnie: 303556

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Czy grozić nam może nowy konflikt?

Autor: Piotr Lossowski
29-10-2013

Nadal nie widać ze strony litewskiej wyraźnego dążenia, ażeby w całokształcie spojrzeć bezstronnie na wspólną przeszłość Polaków i Litwinów...
Przyznam się, że z wyraźnym zdziwieniem, a nawet zaskoczeniem, przeczytałem w „Gazecie Wyborczej”, która zawsze wypowiadała się w sprawach międzynarodowych z dużą ostrożnością, twierdzenie, iż „Litwa jest krajem, z którym mamy dziś najgorsze stosunki w Europie” (nr 243/2010). Czyżby na nowo odżywał konflikt sprzed 1938 roku?
Ale potwierdzenie znajduję w innych gazetach, które również pisały, że na linii Warszawa — Wilno dzieje się rzeczywiście coś niedobrego.
Pragnąc zanalizować problem, nie mogłem pominąć dotychczasowej współpracy międzypaństwowej, powtarzanych odgórnie zapewnień, iż stosunki Polski i Litwy układają się jak najlepiej, że Litwa jest naszym strategicznym partnerem. Liczni politycy polscy odwiedzali Wilno i zawsze wracali „w pełni usatysfakcjonowani”. W oficjalnych wystąpieniach zapewniano nas, że także stosunki gospodarcze z Litwą układają się dobrze.
Obawiałem się jednak już wówczas, że była to w dużym stopniu fasada. Za oficjalnymi zapewnieniami toczyło się życie, które płynęło własnym nurtem. Po odzyskaniu niepodległości przez Litwę dawne uprzedzenia i nagromadzona w społeczeństwie litewskim nieufność w stosunku do Polaków i Polski bynajmniej nie wygasła. Wręcz przeciwnie. Teraz w warunkach wolności i nie skrępowania cenzurą, przemawiać zaczęły media, które w dużym stopniu rozbudzały jeszcze dawne urazy.
Wytworzyła się paradoksalna sytuacja. Zasadniczy powód sporu, przynależność Wilna, zniknął. Jednak zadawnione uprzedzenia i niechęci pozostały. Dawniej opierały się one wśród wielu Litwinów na negatywnej ocenie wspólnej przeszłości. Teraz takie oceny zaczęły jakby zanikać. Rozległy się ważkie głosy ze strony litewskiej, określające Unię z Polską jako zjawisko pozytywne, słuszny wybór. Podczas niedawnych obchodów rocznicy grunwaldzkiej na organizowanych z tej okazji wystawach, dostrzec można było portret króla Władysława Jagiełły, rzecz dawniej nie do pomyślenia.
Cóż z tego? Nadal nie widać ze strony litewskiej wyraźnego dążenia, ażeby w całokształcie spojrzeć bezstronnie na wspólną przeszłość Polaków i Litwinów, że wspomnę tu o ziemianach, których spotkać można było w całym kraju. Nie byli to obcy przybysze czy zaborcy, lecz ludzie wywodzący się od wieków z tego kraju. To prawda, że ulegli oni polonizacji, to prawda, iż dwory stały się ośrodkami polskości, lecz prawdą jest także, iż zrobili oni sporo dla kraju, również dla jego kultury. Dziś polskich dworów na Litwie już nie pozostało. Zmiotły je wydarzenia XX wieku.
Szkoda jednak, że tępi się o nich nawet pamięć. Ot wziąć można dla przykładu serial reportaży w telewizji litewskiej pani Eleny Bauzyte o miejscowościach i miasteczkach Litwy. Autorka rozmawia ze starszymi ludźmi, którzy opowiadają jej o dawnych dziejach. Nie wspominają jednak o istniejących niegdyś dworach, o zamieszkałych tam ludziach. W ten sposób zubożona zostaje przeszłość Litwy. Młodym pokoleniom przedstawiana jest ona nader jednostronnie.
Wróćmy jednak do sprawy zasadniczej, do trwającej ostatnio dyskusji wokół spraw mniejszości polskiej w Litwie. Rzeczywiście wywołuje ona duży rezonans. Na przestrzeni kilku zaledwie dni, 5 i 8 listopada b. r., byłem świadkiem dwóch dyskusji w telewizji litewskiej (TV). Miała miejsce bardzo ożywiona wymiana zdań. Rozlegały się głosy, które zarzucały Polakom na Litwie, iż nie chcą się integrować, że orientacja na Polskę odciąga ich od spraw litewskich. Usłyszałem również opinie, że postępowanie strony polskiej wobec Litwy wypływa z postępującego zbliżenia polsko–rosyjskiego, chociaż osobiście nie dopatrywałbym się tu związku.
Odnoszę wrażenie, iż zdenerwowanie Litwinów wynika z nieco bardziej stanowczych słów, które padły ze strony polskiej w obronie praw polskiej mniejszości. Strona litewska nie była do tego przyzwyczajona.
Chodzi więc głównie o sprawy Polaków na Wileńszczyźnie. Takich kwestii jak pisownia nazwisk, jak przywrócenie im własności w ramach akcji reprywatyzacyjnej, jak utrudnienia dla polskiego szkolnictwa. Sprawy nie są nowe i jedno wydaje się bezsporne — Polacy powinni otrzymać wszelkie należne im prawa, powinni odczuć przychylność i dobrą wolę ze strony władz litewskich, zwłaszcza w kwestiach własności oraz szkolnictwa.
Jednak z drugiej strony nie możemy przeoczyć, że nie wszyscy Litwini, nawet nie wszyscy politycy litewscy, zajmują w kwestiach mniejszości polskiej niechętne stanowiska. Są także ludzie otwarci i życzliwi, którzy rozumieją, że w warunkach Unii Europejskiej niezbędne jest inne podejście do mniejszości. Chciałoby się, ażeby takich ludzi było wśród Litwinów jak najwięcej. Przykładem może tu być Pani Prezydent Dalia Grybauskaite, której przyjazdy na uroczystości polskiego Święta Niepodległości nabierają symbolicznego znaczenia.
W trudnych stosunkach polsko-litewskich wielkie znaczenie posiadały zawsze gesty dobrej woli. A teraz właśnie nadarza się okazja dla wykonania takiego gestu. W dniu 10 kwietnia 2011 roku minie akurat setna rocznica śmierci Mikołaja Ciurlionisa — geniusza narodu litewskiego, malarza i muzyka. Nas obchodzić powinno to, że Ciurlionis kilka lat swego życia spędził w Polsce. W Warszawie spotkał się z serdecznym zainteresowaniem ze strony Polaków, którzy pomogli mu w zdobyciu wykształcenia. Tu też pod Warszawą zmarł. Są to niezmiernie ważne okoliczności, które świadczą, iż mimo istniejących już sporów, na polu kultury dochodziło do polsko — litewskiej współpracy. Dom, w którym zmarł Ciurlionis, ponoć jeszcze stoi. Czy nie warto z okazji jubileuszu go odremontować, urządzić wystawę, czy nawet stałą ekspozycję, poświęconą Ciurlionisowi. Będzie to znak otwarcia i dobrej woli z polskiej strony, jakże potrzebny właśnie teraz, gdy na nowo zaogniają się spory. n

Piotr Łossowski