Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 101
W tym miesiącu: 192
W tym roku: 14871
Ogólnie: 295769

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Hubalizm – Kolbizm – Schimkizm

Autor: Zbigniew T. Wierzbicki
29-10-2013

Czy o kulcie bohatera decyduje zapotrzebowanie społeczne? Celem szkicu jest porównanie trzech współczesnych przypadków kultu bohaterów i świętych: polskiego majora Hubala, ojca Kolbego (Maksymiliana) i austriackiego grenadiera Ottona Schimka. Na ich przykładzie próbuje się zweryfikować socjologiczną tezę, iż o kulcie bohatera, o jego powstaniu i rozwoju (lub zaniku) decyduje układ stosunków społecznych, ściślej: zapotrzebowanie społeczne (bohatera określa „funkcja społeczna jako obrazu w społecznej świadomości”).
Warunkiem koniecznym choć niewystarczającym kultu bohatera są jego bezinteresowne działania i zasługi dla własnego społeczeństwa, kraju, regionu, miasta czy warstwy; natomiast przez „świętość” rozumie się stan (wzgl. atrybut), określony przez Kościół jako „heroiczny stopień cnót teologicznych i kardynalnych, takich jak: roztropność, sprawiedliwość, męstwo, umiarkowanie, stanowiące fundament życia moralnego; a tym samym świętość wymaganą do beatyfikacji i kanonizacji, co stanowi podstawę kultu Świętych” (Mały Słownik Teologiczny 1987); popularnie ujmując jest to przyznanie atrybutu boskości, najwyższej więc wartości w różnych religiach, osobom zmarłym, niekiedy instytucjom, rzeczom bądź zjawiskom, których życie, działanie, objawy nie można wytłumaczyć w sposób naturalny. Rozróżnia się też „świętość oficjalną” osób zmarłych (np. przez beatyfikację) oraz „nieoficjalną”, funkcjonującą w opinii publicznej o osobach zmarłych bądź nawet żyjących. Samo słowo jest często nadużywane, lecz osoba określona tym terminem wykazuje jakieś cechy heroiczne, a więc ponadprzeciętne, budzące podziw, szacunek lub wdzięczność, gdy służą one innym ludziom.
Niewątpliwie, stan „świętości” wymaga cnót heroicznych, lecz nie zawsze, bo nawet heroizm może być świętością. W obu jednak przypadkach tragiczna śmierć, przypominająca „samobójstwo altruistyczne”, w wyniku świadomie podjętego ryzyka, jest logicznym potwierdzeniem „świętości” bądź „bohaterstwa”, świadcząc o bezinteresowności działania. Nie jest to jednak warunek konieczny dla uznania kogoś bohaterem czy świętym.

Personae dramatis

Hubal (1896-1940) – zawodowy oficer kawalerii polskiej, który odmówił złożenia broni we wrześniu 1939 r.: na czele swego oddziału walczył w mundurze do maja 1940 przeciwko Niemcom w środkowej Polsce, ponosząc śmierć w bitwie. Odznaczył się jako dowódca niewątpliwym charyzmatem.
Rajmund Maria Kolbe (ojciec Maksymilian 1894-1941), franciszkanin, z rodziny rzemieślniczej, był żarliwym czcicielem M. Bożej, bliski tradycyjnej ludowej religijności, wzbogaconej nie tylko kultem maryjnym, lecz i postawą kontemplacyjną; był genialnym organizatorem i nowatorem, stosując w pracy duszpasterskiej zdobycze nowoczesnej techniki; założyciel pod Warszawą klasztoru, domu wydawniczego, z Małym Seminarium, własną radiostacją (1938 r.). Jego praca misyjno-wydawnicza przekraczała granice Polski (Japonia, Łotwa, Włochy, Indie). Cechował go niewątpliwy osobisty charyzmat religijny, połączony z wielką pokorą. Zginął w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, ofiarowując swe życie za życie innego współwięźnia, ojca rodziny. Kanonizowany w 1982 r.

Otton Schimek (1925-1944),
z wielodzietnej katolickiej rodziny robotniczej z Wiednia, religijnej i, co najmniej, obojętnej na hasła reżimu hitlerowskiego (Otton nie należał do Hitlerjugend), a więc raczej na tzw. emigracji wewnętrznej. W wieku 17 lat i 9 miesięcy powołany do Wehrmachtu, a więc w przeciwieństwie do Hubala i Kolbego – nie miał jeszcze ukształtowanej osobowości psychofizycznej. Rozstrzelany został w Polsce na podstawie wyroku sądu wojennego jako „ehrloser Deserteur” i „Fahnen-flüchtiger”. W ostatnim swym liście do rodziny nie wspomina, za co został skazany, lecz pisze m. in. „oni zabić duszy nie mogą”. Zdaniem jego siostry, która po 26 latach odnajduje grób brata w Machowej (w płd. Polsce), został rozstrzelany za odmowę strzelania do polskiej ludności cywilnej, na co brak jednak wiarygodnych dowodów (np. brak jego nazwiska na liście Austriaków, którzy zginęli w walce z hitleryzmem; Austr. Archiwum Dokumentacji Ruchu Oporu). Nie żyła już jego matka, której się podobno zwierzył, że będzie miał ręce czyste, ani towarzysze broni. Lecz grób Ottona, z postawionym ładnym nagrobkiem i napisem: „stracony, ponieważ odmówił strzelania do ludności polskiej”, tonie w kwiatach, świeczkach i chorągiewkach austriackich i polskich, a początek temu kultowi dał artykuł w polskim czasopiśmie katolickim w 1972 r., opartym na relacji siostry Ottona, a następnie była wzmianka w homilii bpa Tokarczuka na Jasnej Górze w Częstochowie „o żołnierzu niemieckim, który nie chciał strzelać do ludności cywilnej”.

W socjologicznej perspektywie

Niewątpliwie wszystkie trzy legendy żyją już własnym życiem. Jeśli chodzi o Schimka, najbardziej kontrowersyjnej postaci, to nie ma znaczenia czy uznamy go za Szwejka z powieści J. Haska, który jako Niemiec złamał normy moralne i rytuał własnej grupy etniczno-wojskowej, czy też za prekursora Europy bez wojen i granic. Socjologicznie liczy się legenda i zespół wartości, który ze sobą niesie, a co określono tu jako „schimkizm”. Schimke ma wiele twarzy, równie sympatycznych jak na zdjęciu nagrobkowym w Machowej: pełni bowiem ważną funkcję w kolektywnej pamięci świadomości już nie tylko Polski i Austrii, lecz Europy. Mówią o tym pielgrzymki do jego grobu, a jeszcze bardziej liczne wpisy do „Księgi pamiątkowej” parafii w Machowej w l. 1972-1980. Oto parę wybranych:
„Niech Bóg Cię błogosławi za twój bohaterski czyn… i nie bądź nigdy zapomniany przez Polaków” (ktoś z USA); „z ogromnym szacunkiem dla Twojego czynu i bądź dla nas przykładem” (z Holandii), „Dziękujemy Ci, że w najciemniejszych czasach nienawiści dałeś znak miłości” (Austria); „Swoją bohaterską postawą uczysz nas, że nawet w błocie nienawiści, podłości, złości można pozostać człowiekiem” (ministranci z Polski). Równie interesujące są prośby zanoszone do Boga za pośrednictwem Ottona, intencje mszalne itp.
A więc kult lokalnego „nieoficjalnego” świętego, który nigdy nie będzie „oficjalny”, lecz który zaspokaja dobrze potrzeby i aspiracje współczesnych ludzi, sfrustrowanych niedawną przeszłością i lękających się niepewnej przyszłości, oraz pragnących dowodów zwycięstwa dobra nad złem, a ponadto nękanych głodem Absolutu; grób Ottona, to miejsce – symbol ekspresji różnych uczuć i myśli, w tym obawy przed nowym totalitaryzmem oraz chęci pojednania między Niemcami a Polakami (o czym mówią wprost niektóre zapisy). Schimke jest zaprzeczeniem polskiego stereotypu „złego Niemca” i jakby prekursorem ruchu non-violence”… Byłaby to już „ukryta” (latent) funkcja kultu Ottona Schimke.

Porównanie trzech postaci

O ile Hubal reprezentuje etos rycerski o wyraźnych treściach patriotycznych, a może i nacjonalistycznych, a o. Kolbe etos apostolsko-misyjny dużego formatu, lecz z pewnymi polskimi pierwiastkami patriotyczno-nacjonalistycznymi, to Schimke – tradycyjny etos religijny „małego formatu”, na użytek własny, prywatno-rodzinny, bez cienia nacjonalizmu, i zapewne obojętny na jakąś motywację patriotyczną, na pewno jeszcze nie europejską. Lecz etos ten nie mógł stawić czoła presji dramatycznych warunków wojennych. Jest też Schimke pozbawiony charyzmatu osobistego; gdy Hubal go niewątpliwie posiada, skoro utrzymał tak długo przy sobie grupę walczących żołnierzy bez szansy na zwycięstwo i wbrew rozkazowi tajnego polskiego dowództwa, zabraniającego prowadzenie partyzantki (ze względu na represje niemieckie wobec ludności cywilnej).
Jeszcze w większym stopniu ma charyzmat o. Kolbe, przejawiający się zarówno w okresie pokoju, w jego działalności misyjnej, jak i w czasie wojny. Natomiast podobnie jak Hubal, ma silne poczucie dyscypliny niemal wojskowej, niezwykłą odporność psychiczną, przy słabym zdrowiu, wypełniając swe role z żelazną konsekwencją do końca – bez wewnętrznych konfliktów wartości czy ról (co wystąpiło u Schimka).
Przypadek Hubala odpowiada w pełni kanonom heroizmu w rozumieniu europejskim (wedle pracy S. Czarnowskiego o św. Patryku: „Le culte des heros et ses conditions sociales. Saint-Patrick heros national de l'Irlande”. Preface de M. M. Hubert, Paris 1919): jest obrońcą określonej grupy narodowej, której praw broni do śmierci; przez tę grupę jest dostrzegany i oceniany wyłącznie w tej roli i „sub specie” głównej więzi, spajającej grupę: solidarności narodowej silnie antyniemieckiej. Jego obraz w zbiorowej świadomości społeczeństwa odpowiada istniejącemu układowi stosunków w sytuacji zagrożenia grupy etnicznej.
Przypadek o. Kolbego jest trudniejszy, bo on jest nie tylko bohaterem grupy narodowej, lecz reprezentuje jednocześnie wartości uniwersalne, ponad konfliktem narodowościowym. Wprawdzie aresztowany jest przede wszystkim jako Polak, lecz jako kapłan nie żywi nienawiści do Niemców i nie zamierza ich w jakikolwiek sposób zwalczać.
Będąc przeciwnikiem hitleryzmu utożsamia uniwersalne wartości chrześcijańskie z polskimi, narodowymi, nobilitując je eo ipso. W ten sposób konflikt polsko-niemiecki staje się walką dwóch systemów wartości: ogólno-ludzkiego i wąsko-nacjonalistycznego w ujęciu rasistowskim. Dlatego Kolbe w zbiorowej świadomości Polaków uosabia oba systemy wartości: uniwersalno-religijny i narodowy, który dzięki temu gubi swój nacjonalistyczny wymiar w stosunku do Niemców.

Kilka końcowych refleksji

Wydaje się, iż można sformułować na podstawie dokonanej analizy parę tez:
O. Kolbe był jako święty – bohaterem (cechy heroiczne o charakterze uniwersalnym, mieszczące się dobrze w systemie wartości narodowych). Natomiast Hubal był niewątpliwie bohaterem, lecz nie świętym; Schimke stał się bohaterem w legendzie i jakby „nieoficjalnym” świętym, który nigdy, zapewne, nie znajdzie się na ołtarzach Kościoła. Można postawić tezę, iż każdy święty jest bohaterem, lecz nie każdy bohater świętym.
Najbliższe społeczeństwu polskiemu były wartości reprezentowane przez Hubala, który wzbogacił tradycję polskiego etosu rycerskiego. Wartości apostolsko-misyjne o. Kolbego były akceptowane przez społeczeństwo dzięki działalności Kościoła, lecz mniej popularne niż rycerskie w okresie wojny. Lecz szczególny zbieg okoliczności uczynił o. Kolbego bohaterem również narodowym, co uczyniło jego kult bardziej trwałym i bardziej popularnym; wyniesiony na ołtarze upodobni się z czasem do innych świętych o charakterze uniwersalnym.
Legenda i kult Hubala nabierze z czasem charakteru szkolnego o pewnych wartościach pedagogicznych; siłą rzeczy będą one słabły w miarę integracji Europy i zanikania etosu rycerskiego w Polsce.
Romantyczny kult bohaterów, zwłaszcza wojennych, będzie również malał w miarę uświadomienia sobie przez społeczeństwo Europy, iż tkwi w nim niebezpieczeństwo przyszłego kultu wodzów i… totalitaryzmu. Niebezpieczeństwa tego nie ma w przypadku kultu bohaterów świętych!

Zbigniew T. Wierzbicki