Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 45
W tym miesiącu: 1398
W tym roku: 22650
Ogólnie: 303550

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Litwa torowała nam drogę

Autor: Piotr Lossowski
16-01-2014

W tej chwili już wiedziałem, iż trzymam w rękach rewelacyjne wydawnictwo, które zadaje kłam wszelkim twierdzeniom władz sowieckich mówiącym o „dobrowolnym” przystąpieniu republik bałtyckich do Związku Radzieckiego...

Jesienią 1988 roku trafiła do mych rąk, nadesłana przez przyjaciół z Litwy, nieduża książeczka, właściwie broszura. Jej szata graficzna, niewielka objętość, nie robiły specjalnego wrażenia. Pomyślałem sobie ot pewnie jakieś propagandowe wydawnictwo. Wziąłem ją jednak do ręki. Zainteresował mnie tytuł: „Litwa w rozstrzygających latach 1919-1940”. Cóż to może być takiego – myślałem. Spojrzałem na nazwisko autora – Juozas Urbsys. Przecież to ostatni minister spraw zagranicznych niepodległej Litwy. Był represjonowany, wrócił do Litwy w połowie lat 50-tych. Obecnie żyje w Kownie, utrzymuje się z przekładów literatury francuskiej na język litewski.
Zacząłem z rosnącym zainteresowaniem i napięciem przeglądać stronice. Na początku była mowa o okolicznościach zajęcia Kłajpedy przez Niemców w marcu 1939 roku, pózniej autor w dość luźnym zarysie przedstawił historię stosunków litewsko-sowieckich. Tak doszedłem do strony 25. Tu autor zaczął opisywać swoją wizytę na Kremlu w dniach 3-4 października 1939 r. „Głos zabrał Stalin – przeczytałem w broszurze – i bez ogródek oznajmił, że Związek Radziecki dogadał się z Niemcami, iż większa część Litwy przypadnie ZSRR, a wąski pas nadgraniczny – Niemcom... Próbowałem zaprotestować przeciwko takiemu podziałowi niepodległego Państwa” – pisał Urbsys.
W tej chwili już wiedziałem, iż trzymam w rękach rewelacyjne wydawnictwo, które zadaje kłam wszelkim twierdzeniom władz sowieckich mówiącym o „dobrowolnym” przystąpieniu republik bałtyckich do Związku Radzieckiego. A twierdzenia takie z ogromnym uporem i rygoryzmem powtarzane były przez dziesiątki lat. Najmniejsze odstępstwo od tych twierdzeń było karane.
Teraz pisze się zupełnie coś innego, odsłania prawdę otwartym tekstem i jawnie, w książce, która wydana została jak na Litwę, w ogromnym 90 tysięcznym nakładzie!
Wiedziałem o wydarzeniach, które w ostatnich miesiącach miały miejsce na Litwie, o powstaniu ruchu Sajudis, ale dopiero teraz uzmysłowiłem sobie, że zmiany zaszły tak daleko.
Pierwszym moim odruchem było pragnienie poinformowania o tym polskiej opinii publicznej. Chciałem, żeby zasięg tej informacji był możliwie jak największy, żeby ukazała się ona w prasie pierwszego obiegu, co mogło znacznie zwiększyć jej wymowę. Spośród pism ukazujących się pod zasięgiem cenzury przyszedł mi przede wszystkim do głowy tygodnik „Ład”, gazeta odważna i niezależna.
Napisałem kilkustronicowe omówienie książki Urbsysa, w którym postarałem się nie pominąć najważniejszych treści i zaniosłem go do „Ładu”. Wywołał on w redakcji prawdziwe zdumienie i zainteresowanie. Redaktorzy, zwłaszcza Maciej Łętowski, zdali sobie sprawę, jak doniosłe znaczenie mieć może taka publikacja. Uzyskałem obietnicę, że artykuł mój, któremu nadano tytuł: „To nie była rewolucja” wejdzie do świątecznego numeru 51/52 z 1988 roku.
Jakież było moje rozczarowanie, gdy zorientowałem się, że mojego materiału w tym numerze nie ma. W redakcji poinformowano mnie, że decyzją Okręgowego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk z dnia 16 grudnia 1988 roku została objęta „zakazem rozpowszechniania”. Odruch cenzora był zgodny z przewidywaniami i rutyną – nie można puścić niczego, co ukazuje w złym świetle politykę ZSRR.
Redakcja „Ładu” nie dała jednak za wygraną. Z odwołaniem zwróciła się do Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk. Zasadniczy argument był taki, że absurdem jest eliminowanie przez polską cenzurę wiadomości o wydawnictwach, które legalnie ukazują się w Związku Radzieckim. Argumentacja taka okazała się skuteczna. Cenzura odpuściła. Zakaz został uchylony w dniu 9 stycznia 1989 roku. Było to orzeczenie precedensowe, ważne dla dalszej walki o wolność prasy.
Z wielką satysfakcją przeczytałem swój artykuł w numerze 6 „Ładu” z 5 lutego 1989 roku. Czytelnik polski mógł z niego dowiedzieć się, że w Wilnie, stolicy Litewskiej SRR, ukazała się książka, której autor Juozas Urbsys pisał: „W sytuacji, gdy jedno państwo inkorporuje drugie, niszczy je, wprowadza swoje porządki, nie sposób nazwać to rewolucją”.
15 czerwca 1940 roku zaczęła się nie rewolucja, lecz ZSRR przy pomocy swego wojskowego i represyjnego aparatu zajął Litwę.... Dokonała się nie rewolucja, lecz powstał nowy rząd, który był organem wykonawczym agresora.
W Polsce takie wypowiedzi były jeszcze zakazane. Dostrzec można było, że w pewnym momencie wypadki na Litwie potoczyły się dalej. Mogły służyć przykładem i zachętą dla Polaków.
Zbliża się dwudziesta rocznica tych wydarzeń. W ich rezultacie Polska we wrześniu 1989 r. utworzyła pierwszy demokratyczny rząd, zaś wkrótce potem, bo 11 marca 1990 roku w Wilnie ogłoszony został Akt Republiki Litewskiej o przywróceniu niepodległego państwa litewskiego. Jak widać wydarzenia rozgrywały się na szerszą skalę. Ogarnęły Polskę, Litwę, pozostałe państwa bałtyckie, inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Nie ominęły też i samej Rosji. Wzajemne powiązania i uzależnienia widać było gołym okiem.
Warto o tym przypomnieć, gdy wkrótce obchodzić będziemy dwudziestą rocznicę wydarzeń, które przyniosły nam wolność.
prof. Piotr Łossowski