
| Dzisiaj: | 189 |
| W tym miesiącu: | 2871 |
| W tym roku: | 30076 |
| Ogólnie: | 579960 |
Od dnia 21-09-2006
Prof. Piotr Łossowski w artykule „Polsko-litewskich komplikacji ciąg dalszy” („Bunt...” nr 2/2013) zwrócił uwagę na wydawać by się mogło drobne, ale bardzo znamienne przekłamanie, jakiego propagandyści litewscy dopuścili się na osobie Stanisława Narutowicza, jednego z „ojców założycieli” niepodległej Litwy. Podczas uroczystego odczytywania – w dniu litewskiego święta narodowego 16 lutego 2013 r. – listy sygnatariuszy deklaracji niepodległościowej „wymienione zostało imię i nazwisko (...) Stanislovas Narutavičius. Zabrzmiało ono niezauważalnie wśród innych nazwisk litewskich i zapewne większość obecnych nawet go nie zauważyła. (...) Wszakże na oryginale dokumentu figuruje napisany bardzo czytelnie podpis: Narutowicz. Stanisław Narutowicz nie ukrywał ani na chwilę, że jest Polakiem, ale również nie taił tego, iż opowiada się za niepodległością Litwy. Dążeniem jego było ułożenie stosunków polsko-litewskich na zasadzie przyjaźni”.
Postanowiliśmy odwiedzić rodzinne gniazdo Narutowiczów – Brewiki (lit. Brevikiai) na Żmudzi. Dwór, w którym wychowali się Gabriel Narutowicz, przyszły prezydent Polski, i jego starszy brat Stanisław jest opuszczony, niszczejący, a wewnątrz zupełnie zdewastowany. Nie ma żadnej tablicy informującej o dawnych właścicielach. Za to przed dworem wmurowano trochę futurystycznie wyglądający czarny kamienny słupek zwieńczony znakiem Gedymina z napisem: „Signataras 1918.02.16”.
Grób Stanisława znajduje się na cmentarzu parafialnym w pobliskich Olsiadach. Stara granitowa płyta nagrobna została niedawno całkowicie starta szlifierką – ledwo można dostrzec ślady polskiego napisu. Dzięki dokumentalnym zdjęciom, do których dotarliśmy, wiemy że jeszcze pod koniec 2009 roku bez trudu można było odczytać, że jest to: „Grób Rodziny NARUTOWICZÓW”. Nie zachowała się głowica, czyli pionowa płyta nagrobna, na której było najpewniej wyryte nazwisko Stanisława Narutowicza; nie ma jej już na fotografiach z 2009 r. W jej miejscu stoi niezbyt pasująca kolorystycznie i stylistycznie brązowa płyta z litewskim napisem: ADVOKATAS 1918 M. SYGNATARAS STANISLOVAS NARUTAVIčIUS 1862-1932, ozdobiona motywem słonecznych promieni, dobrze znanym ze znaku Sajudisu. Obok znajomy czarny słupek sygnatariusza, jakby stempel, oznajmia, że tu historia została poprawiona!
Warto powtórzyć jeszcze raz pytanie, które na łamach „Buntu...” postawił profesor Łossowski: „Jaka jest dziś korzyść, jaki sens z przeinaczania nazwiska Stanisława Narutowicza, zacierania jego tożsamości? Przecież dla dzisiejszych Litwinów ważnym i znamiennym musi być fakt, że w tamtych skonfliktowanych latach znaleźli się na Litwie Polacy, którzy jawnie opowiadali się za jej niepodległością i otwarcie bronili swoich poglądów”.
***
Naszym pierwszym podróżom po Litwie w latach 90-tych towarzyszyły sprzeczne uczucia. Fascynacja odkrywania „zaginionej krainy” mieszała się ze smutkiem, że ślady polskości, które przetrwały ciężką próbę dwudziestowiecznej historii, są często zacierane w niepodległym kraju rządzonym przez wolnych Litwinów. Zwłaszcza przykro było nam katolikom patrzeć jak w kościołach, którym przywracano właściwą im funkcję sakralną, podczas remontów znikały polskojęzyczne inskrypcje i tablice z polskimi epitafiami.
Alergiczne nastawienie Litwinów do wspólnej polsko-litewskiej historii najlepiej wyrażał wiszący w wileńskim muzeum historycznym obraz króla Zygmunta Augusta, pod którym umieszczono krótki litewski podpis: Lietuvos didysis kunigaikštis (wielki książę litewski). Miejscowemu kustoszowi nie przeszkadzało, że na obrazie widniał wyraźny łaciński napis: Sigismundus Augustus Rex Poloniae...
Dużo się jednak zmieniło od tamtych czasów. W muzeach litewskich są już wielojęzyczne podpisy i tablice informacyjne, coraz częściej także w języku polskim. W reprezentacyjnej wileńskiej galerii obrazów nazwiska malarzy podaje się w wersji litewskiej, ale obok w nawiasie dodana jest ich pisownia oryginalna, czyli polska, podobnie jest z nazwiskami osób portretowanych, bo i jedni i drudzy byli najczęściej Polakami.
O tej normalizacji w odnoszeniu się Litwinów do polskich postaci historycznych świadczy bardzo wymowne zdarzenie, które miało miejsce w 2009 roku. Władze Pojeśla (lit. Pajieslys), miejscowości znajdującej się w powiecie kowieńskim, zwróciły się do Związku Polaków na Litwie z prośbą o pomoc w odnowieniu nagrobka Teodory z Butlerów Piłsudskiej... babki Marszałka! Litewscy samorządowy uznali, że skoro pamięć o zmarłej w 1886 roku dziedziczce, fundatorce pojeślańskiego kościoła przetrwała, to nie ma powodu jej zacierać, przeinaczać czy poprawiać.
Takiej normalizacji chcielibyśmy oczekiwać także od władz centralnych Litwy, a zwałaszcz od prominentnych litewskich polityków, którzy wciąż starają się podsycać stare antypolskie fobie, a gdy brakuje im argumentów, nie wahają się nawet poprawiać historię.
Jacek Giebułtowicz
Na zdjęciu grób Stanisława Narutowicza w Olsiadach na Żmudzi z zatartą tablicą z napisem "Grób Rodziny Narutowiczów" i postawiona nową tablicą ze zlituanizowanym brzmieniem nazwiska Narutowicz. Na okładce pisma: dwór narutowiczów w Brewikach na Żmudzi