Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 64
W tym miesiącu: 1112
W tym roku: 34632
Ogólnie: 344925

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Myśli o odnowie życia kościelnego w Polsce, cz. VI

Autor: Ks. Jan Zieja
27-02-2014

Szósty fragment nie publikowanego wcześniej tekstu ks. Jana Ziei, datowanego: sierpień 1975.
cz. VI: O pojednanie się z każdym człowiekiem.

O rozwodach
Pojednanie się z człowiekiem w życiu parafialnym prowadzi też do wielu przemian w obyczajowości, Parafia doskonała – to wielka rodzina rodzin, która dobrze się rozwija, gdy poszczególne rodziny prawidłowo się rozwijają. A tyle jest dziś małżeństw rejestrowanych tylko w USC a nie pobłogosławionych w kościele, tyle jest rodzin rozbitych, rozerwanych i prawie tyleż wypadków ponownego zawierania małżeństwa (oczywiście tylko w USC) z nowymi osobami, ponoć lepiej dobranymi. Tych, którzy na tę drogę wstępują uważa się za publicznych grzeszników, nie dopuszcza się ich do Komunii świętej, choćby oni tego szczerze pragnęli, uznając swoją słabość, winę i grzeszność. Tak jest dziś. Czy może być inaczej? Na pewno nie, jeżeli chodzi o samą zasadę nierozerwalności małżeństwa, ta bowiem jest z woli Bożej. I na pewno nie – jeżeli chodzi o literę prawa kościelnego. Ale może i powinien ulec zmianie stosunek sądów kościelnych i duszpasterzy – do tych „publicznych grzeszników”.
Sądy kościelne, orzekające o ważności czy nieważności jakiegoś małżeństwa, powinnyby np. uznawać nieważność małżeństwa, zawartego bez dostatecznej wzajemnej znajomości. Chodzi tu o stałe cechy charakteru i o poglądy na sprawy istotne dla trwałego pożycia małżeńskiego, nieujawnione w okresie przedślubnym – a tak wielkiej wagi, że jedna ze stron nigdy by się na małżeństwo nie zgodziła, gdyby o tym zawczasu wiedziała. Ani rok narzeczeństwa, ani trzytygodniowy okres zapowiedzi przedślubnych mogą tego nie ujawnić. Na przykład – czyjeś patologiczne przekonanie, że najważniejszym jego celem życiowym jest „realizacja samego siebie bez żadnego względu na człowieka drugiego”.
Duszpasterze zaś i spowiednicy nigdy nie powinni traktować konfesjonału za organ wykonawczy sądów kościelnych, ale za znak Miłosierdzia Bożego nad słabym, grzeszącym i nawracającym się człowiekiem. Nie ma grzechu, którego Bóg nie chciałby czy nie mógł przebaczyć, gdy grzesznik skruszony o to prosi. Nie ma sytuacji, której by wobec Boga, ale po ludzku, naprawić się nie dało. Niemożliwe wobec litery prawa, może być możliwe wobec nieskończonego Miłosierdzia Bożego. A pokuty i zadośćuczynienia wobec Boga i ludzi można i trzeba dopełniać zawsze w ludzki sposób. (…)
Najubożsi wśród ubogich
Pojednanie się z każdym człowiekiem – w życiu parafialnym znaczy też, że wszystkie posługi religijne będą spełniane przez duszpasterzy jednakowo dla bogatych i biednych, dla pobożnych i gorszycieli a nawet i dla niewierzących lub innowierców, jeżeli o to poproszą. Od zamożności i gustu rodziny zależy, w jakiej ślubnej sukni stanie panna młoda przed ołtarzem, w jakiej trumnie złożą czyjeś zwłoki, ale na ołtarzu będzie zawsze taka sama ilość świec i świateł zapalonych, jednakowo będzie się ksiądz modlił, jednakowo będą dzwony dzwoniły.
Miłosierna dla wszystkich posługa kapłańska będzie głoszeniem Miłosiernego Boga, który „sprawia, że słońce jego wschodzi nad dobrymi i złymi” (Mt 5,45).

Pojednanie się z każdym człowiekiem będzie też znaczyło, że mający święcenia kapłańskie będą mogli chodzić po tym świecie poza czynnościami liturgicznymi tak przyodziani, jak inni ludzie świeccy w tej miejscowości czy kraju i nie będzie żadnych wyróżnień zewnętrznych pośród kleru: żadnych mantoletów, fioletów, purpur, łańcuchów i tp. fatałaszków, przypominających to, co zostało potępione przez Pana Jezusa (Mt 23,5-10), chodzącego po tym świecie, jak ubogi między ubogimi – jak brat pośród braci. A zawsze błogosławieni ci, którzy z prostotą i radością będą wśród ubogich najuboższymi. Ks. Jan Zieja