Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 61
W tym miesiącu: 273
W tym roku: 14952
Ogólnie: 295850

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

To jest Jego Ciało

Autor: Jan Turnau
20-01-2015

Zbliżenie luterańsko-katolickie w sprawie Eucharystii.
Tak już w życiu ludzkim jest, że upowszechnienie grozi uproszczeniem. Rozchodząc się, wiadomość nie pogłębia się, ale spłyca, upraszcza, oddala się od prawdy. Podobnie jest z różnymi wierzeniami religijnymi: przyjmowane przez masy podlegają przekręconej ironicznie wersji marksistowskiego prawa dialektyki, według której ilość przechodzi w bylejakość.
Obecność eucharystyczna realna
Podobnie rzecz wygląda z luterańską doktryną Eucharystii. Jej potoczne rozumienie (czasem i u luteranów) jest takie, że Chrystus jest w tym sakramencie obecny jedynie symbolicznie. Otóż nie są to poglądy Lutra i luteranów, ale Zwingliego i tych ewangelików, którzy przyjmują jego poglądy (różne również od koncepcji Kalwina). W poprzednim numerze „Buntu” referowałem dokument pt. „Od konfliktu do komunii”, będący raportem luterańsko-rzymskokatolickiej Komisji Dialogu do Spraw Jedności (wydany w Polsce przez luterańską oficynę WARTO). Oficjalni przedstawiciele obu wyznań w 1999 r. dogadali się w sprawie teologicznej zwanej w środowiskach ewangelickich raczej usprawiedliwieniem, w katolickich – zbawieniem. Tymczasem również teologowie – czyli tylko eksperci, jeszcze nie oficjalni przedstawiciele Kościołów – zbliżyli swoje poglądy również w paru innych sprawach: także Eucharystii, zwanej u ewangelików Wieczerzą Pańską.
Luter na ten temat spierał się z Zwinglim mocno. Dyskusja z nim skłoniła go do tego – czytam w raporcie – „aby jeszcze mocniej podkreślać swoją wiarę, że Chrystus udziela sam siebie, mianowicie udziela swego Ciała i Krwi, które są rzeczywiście obecne w sakramencie. To nie wiara czyni Chrystusa obecnym, a raczej Chrystus ofiarowuje siebie, swoje Ciało i Krew, uczestnikom Wieczerzy, bez względu na to, czy w to wierzą, czy nie. Sprzeciw Lutra wobec kościelnej doktryny tamtych czasów nie polegał na tym, że Luter negował realną obecność Jezusa Chrystusa. Zastrzeżenie Lutra dotyczyło o wiele bardziej rozumienia «przemiany» w Wieczerzy Pańskiej.”
Transsubstancja? Niekoniecznie
O co mu chodziło? „Dla wyjaśnienia «przemiany» IV Sobór Laterański (1215 r.) użył czasownika transsubstantiare, który zakłada rozróżnienie między substancją a akcydencjami [może raczej akcydensami – JT]. Nawet jeśli Luter widział w owym słowie możliwe wyjaśnienie tego, co dzieje się w Wieczerzy Pańskiej, nie mógł zrozumieć, że filozoficzna interpretacja powinna być wiążąca dla wszystkich chrześcijan (...) Uważał, że Ciało i Krew Chrystusa są obecne «w, z i pod» postaciami chleba i wina. Następuje wymiana właściwości między Ciałem i Krwią Chrystusa, a elementami Chleba i Wina. To stwarza sakramentalną jedność między chlebem i Ciałem Chrystusa oraz winem i Krwią Chrystusa.”
Dzisiaj na szczęście lepiej rozumie się w moim Kościele, że czym innym niż istota wiary jest forma językowa jej wyrażania. Chyba dlatego właśnie w raporcie czytamy takie krzepiące słowa: „Luteranie i katolicy mogą wspólnie podkreślać realną obecność Jezusa Chrystusa w Wieczerzy Pańskiej”. We wspólnym dokumencie teologów obu wyznań zostało powiedziane: „W sakramencie Wieczerzy Pańskiej Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek jest w pełni i całkowicie obecny ze swoim Ciałem i swoją Krwią pod znakiem chleba i wina”. Cytując te słowa raport komentuje, że „to zdanie potwierdza wszystkie istotne elementy wiary w eucharystyczną obecność Jezusa Chrystusa, nie przejmując jednak języka pojęciowego transsubstancjacji”.
I obecność tylko w obrzędzie
Jest jednak jeszcze problem. Czytam w raporcie: „Luter rozumiał Wieczerzę Pańską również jako wydarzenie wspólnotowe, jako prawdziwy posiłek, w której błogosławione elementy są konsumowane i nie powinno się ich po Komunii przechowywać. Nalegał, aby spożywać wszystkie elementy, dzięki czemu uniknie się pytań o czas trwania obecności Chrystusa w Eucharystii”. Praktyka liturgiczna luterańska jest taka, że gdy pastor idzie do chorego z Komunią, to odprawia dopiero u niego obrzęd konsekracji. Otóż raport powiada też, że tamten wspólny dokument „wezwał luteranów, aby po liturgii komunijnej z szacunkiem obchodzili się z pozostałymi elementami eucharystycznymi. Jednocześnie tekst napominał katolików, aby zwracali uwagę na fakt, że praktyka eucharystycznej adoracji «nie zaprzecza wspólnemu przekonaniu o Eucharystii jako uczcie»”. Warto wiedzieć, że prawosławni przechowują podobnie jak katolicy konsekrowany chleb, natomiast adorują nie tę postać eucharystyczną, ale ikony. A co do owego obchodzenia się z pozostałymi elementami eucharystycznymi, to praktyka jest różna. Dawniej było raczej tak, że wino wylewało się do specjalnego urządzenia mającego odpływ do ziemi (powrót do ziemi, z której winorośl wyrosła), a opłatek paliło; dziś raczej wino się wypija, a opłatki zostawia dla następnej konsekracji.
Uobecnienie, nie powtórzenie
Rzeczywista Obecność to jednak nie jedyny problem w tym dialogu. Czytam w raporcie: „Główne zastrzeżenie Lutra wobec katolickiej nauki o Eucharystii skierowane było przeciwko rozumieniu mszy jako ofiary. Teologia Eucharystii jako realnego wspomnienia, w którym jedyna oraz na wieki wystarczająca ofiara Chrystusa (List do Hebrajczyków 9,1-10,18) uobecnia się sama dla wiernych, nie była w pełni zrozumiana w późnym średniowieczu. Stąd też wielu widziało w mszy kolejną ofiarę, która dołączała się do Ofiary Chrystusa”. Sam czytałem w powojennym katechizmie katolickim, że msza jest powtórzeniem Ofiary na krzyżu. Otóż raport cytuje znowu ów wspólny dokument: „Luterańscy i katoliccy chrześcijanie wspólnie wyznają, że Jezus Chrystus obecny jest w Wieczerzy Pańskiej jako Ukrzyżowany, który umarł za nasze grzechy i dla naszego usprawiedliwienia zmartwychwstał, i jako ofiara, która została złożona raz po wszystkie czasy za grzechy świata. Ofiara ta nie może być ani kontynuowana, ani powtarzana, ani też zastąpiona czy uzupełniona”. Czyli znowu dogadanie się. Tyle że – zaznaczam ponownie – dogadali się tutaj tylko eksperci, nie oficjalni przedstawiciele Kościołów.
I ostatnia sprawa: Komunia pod jedną postacią czy pod dwiema? Luter nie uważał, że przyjmując komunię tylko pod postacią chleba świeccy przyjmują „tylko połowę Chrystusa”. Krytykował natomiast praktykę zakazującą im przyjmowania Komunii pod dwiema postaciami. Z raportu wynika, że obie strony uznają, iż „do pełnej postaci Eucharystii należy chleb i wino”, ale praktyka liturgiczna jest różna. Dodam od siebie, że praktyka rzymskokatolicka za rzadko stosuje ową „pełną postać”. Ale oczywiście żadnego jej zakazu teraz u nas nie ma.
Na koniec zwierzę się z uczucia, które dręczyło mnie przy tym pisaniu: że referując owe dyskusje teologiczne opowiadam o sprawach dla dzisiejszego zwykłego czytelnika bardzo, bardzo dziwnych. Przypominała mi się ciągle wypowiedź jakiejś katoliczki, bardzo mi duchowo bliska, że kwestia realnej obecności właściwie jej nie obchodzi: to dla niej jakaś „scholastyka”, zamierzchłe spekulacje. Chrystus JEST, a jak, to TAJEMNICA i cześć.

 Jan Turnau
Autor jest publicystą
„Gazety Wyborczej”