Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 43
W tym miesiącu: 255
W tym roku: 14934
Ogólnie: 295832

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

List otwarty Do Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Wyborga i Priozierska Ignacego (Punina)

Autor: Aleksandr Zorin
20-01-2015

  Wasza Ekscelencjo,
Rada wydawnicza Patriarchatu Moskiewskiego rekomendowała do sprzedaży w cerkwiach prawosławnych 12 książek protojereja Aleksandra Mienia. W styczniu tego roku przyszedłem z książkami Ojca Aleksandra do cerkwi Narodzenia św. Jana Chrzciciela na Presni, w której Ksiądz Biskup jest proboszczem. Iwan, młody człowiek, pracujący w sklepiku z książkami, długo i starannie czytał dokument rady wydawniczej, potem przekartkował jedną z książek Ojca Aleksandra i powiedział:
– Bez błogosławieństwa (zgody) Władyki nie mogę wziąć tych książek.
– Kiedy Władyka może udzielić błogosławieństwa?
– Nie mam pojęcia. Władyka jest teraz u siebie w diecezji, w Wyborgu... Proszę zadzwonić w piątek.
Dzwonię w piątek, potem w niedzielę, potem w poniedziałek. „Rozmawiałem z Władyką – odpowiada Iwan – ale nie zdążyliśmy omówić pańskiej sprawy. Może pojutrze”... Dzwonię pojutrze, Iwan jest chory, telefon podniósł Anton. Życzliwie, po przyjacielsku, obiecał skontaktować się z Iwanem i oddzwonić. Oddzwania i mówi tylko jedno słowo „nie”.
– Nie? Władyka nie pobłogosławił? – pytam skrępowanego, jak mi się wydaje, Antona.
– Nie pobłogosławił – odpowiada, jak mi się wydaje, ze współczuciem Anton.
W tej cerkwi 15-letni chłopiec, przyszły duchowny [ojciec Aleksander Mień – przyp. Red.], był przez wiele lat ministrantem. To właśnie tu w 1956 roku brał ślub. I właśnie do tej, tak mu bliskiej, świątyni Ksiądz Biskup go nie wpuszcza.

Pozwoliłem sobie niepokoić Władykę po wczorajszej strzelaninie w szkole nr. 283, która wstrząsnęła Moskwą. Ekscelencję jako przewodniczącego Synodalnego Wydziału ds. Młodzieży też na pewno zabolała ta sprawa. Zdolny uczeń dziesiątej klasy, kandydat do złotego medalu, zabił nauczyciela i wziął jako zakładników całą klasę... Ludzie są oburzeni „Co robiła szkoła?” „Co robiła rodzina?” A ja zapytam: „Co robiła Cerkiew?” Chłopak, który poznał podstawy wyższej matematyki, nie ma pojęcia o wartości ludzkiego życia. Takich chłopców jest cały ocean, opływający Synodalny Wydział ds. Młodzieży. To sieroty, nie mające Ojca Niebieskiego. Nie objęci przez Ekscelencję opieką, oddani na łaskę żywiołu, podporządkowują się jego regułom. Co Ksiądz Biskup może im zaproponować? Lekcje religii, które do 1917 roku „produkowały” ateistów, prześladowców Cerkwi? Pas Bogurodzicy? Dary mędrców?
Naprzeciw moich okien też jest taka szkoła. Wieczorami, w zasadzie nocą, zbiera się pod nią młodzież z klas starszych. W pobliżu stoi kilka samochodów, super-bryk, gdzie po kolei wsiadają zmarznięte pary. Spacerując, często przechodzę koło nich i kiedyś zauważyłem tam chłopaka z naszego domu. Znam jego wierzących rodziców, zdziwiłem się więc, że wpadł w takie towarzystwo. Specjalnie zaszedłem do niego do domu. Akurat wtedy w cerkwi Chrystusa Zbawiciela tworzyły się kilometrowe kolejki do Pasa Bogurodzicy. Chłopak dojrzały, oczytany, studiuje na drugim roku historii. Rozmawialiśmy o Cerkwi, do której przestał chodzić w siódmej klasie, „o świętych artefaktach”, jak je nazwał, do których ludzi ciągnie w magiczny, wprost zabobonny sposób. Niestety, musiałem się z nim zgodzić. Mitologiczny Pas, zmieniając swoją kulturową przynależność, wędruje po Ziemi od zamierzchłych czasów. Grecy czcili pas Afrodyty. Mój młody rozmówca wyciągnął z półki „Mity narodów świata”, gdzie w artykule o bogini miłości i piękna jest napisane: „Pozostałością archaicznego demonizmu bogini jest jej pas. Ten pas to: miłość, pożądanie, pokusa, «w nim jest wszystko». To starożytny fetysz posiadający magiczną moc, zdolny pokonać nawet największych bogów”.
Bogów, być może, tak, ale nie współczesną rozwiniętą młodzież. Ona trzeźwo odrzuca wszelkie fetysze, a słowa wiary z ust autorytetów duchowych nie słyszy. Kiedyś słowo Ojca Aleksandra rozbrzmiewało w setkach audytoriów i wielu się dzięki niemu nawróciło. Dlatego został zabity. Kto się przestraszył takiej świadomej ewangelizacji: władze państwowe czy duchowne, propagujące fetyszyzm?
Teraz opublikowano cały dorobek Ojca Aleksandra, niezwykle pouczający. Władze cerkiewne podjęły decyzję o sprzedaży tych książek. Władyka jej zakazuje.

Myślę o tym chłopcu z dziesiątej klasy, sierocie, uzbrojonym w karabin... Czy to przypadek, czy nie, że nie dostał innej broni, duchowej – od Synodalnego Wydziału ds. Młodzieży, którym Ksiądz Biskup kieruje?...
 Aleksander Zorin
 Duchowy syn Ojca Aleksandra Mienia