Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 70
W tym miesiącu: 282
W tym roku: 14961
Ogólnie: 295859

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Winniśmy? Co na temat I wojny światowej piszą historycy niemieccy (cz. 1)

Autor: Erhard Broedner
20-01-2015

W czołowym dzienniku niemieckim „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ukazał się 25. I. 2014 r. artykuł pt. „1914 — Vom Versagen und Nutzen der Diplomatie” (1914 — O zawodności i korzyści dyplomacji), którego autor, niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier, porównywał sytuację krótko przed wybuchem I wojny światowej z teraźniejszością. Wywodził m.in., że ówczesna polityka zagraniczna nie dysponowała ani wolą, ani narzędziami do stworzenia sytuacji wzajemnego zaufania, że dyplomacja ówczesna była nacechowana wzajemną nieufnością i ustępowała woli zaostrzania konfliktów przez koła militarystyczne. I dalej, że dokumenty uczestniczących w tej wojnie państw bardzo wyraźnie wskazują na panujące wtedy wszędzie błędne rozpoznanie sytuacji i błędne oceny oraz na polityczną krótkowzroczność, co jednak nie może być dla Niemców usprawiedliwieniem fiaska własnej polityki zagranicznej w tygodniach przed wybuchem wojny.
 


Upokarzający artykuł 231 traktatu wersalskiego
  Już z tych dyplomatycznych sformułowań ministra widać panującą jeszcze dzisiaj w Niemczech opinię, że winą za wybuch I wojny światowej nie można obciążać tylko i wyłącznie Niemców (oraz sprzymierzone Austro-Węgry), jak to właśnie — głównie pod naciskiem Francji — zapisano w art. 231 traktatu wersalskiego. Znany niemiecki pisarz i poeta, noblista Hermann Hesse w kwietniu 1919 r., a więc jeszcze przed podpisaniem traktatu wersalskiego, pisał: „Okaże się, że wrogowie także byli winni, ale nigdy się nie okaże, że nasza rozbudowa marynarki wojennej, nasz napad na Belgię i nasze stanowisko wobec Rosji w Brześciu Litewskim były czymś innym niż złą polityką.”1
Faktem jest, że w przeciwieństwie do długoletnich legend niemieckich rząd niemiecki znacznie przyczynił się do wybuchu wojny. Plany i akcje, zaczynając od „czeku in blanco” — zapowiedzi bezwarunkowego poparcia Austro-Węgier w jej ewentualnych akcjach przeciwko Serbii po zamachu w Sarajewie  w 1914 r. — zawierały kalkulację wojny.2 Ale to wyłączne moralne obciążenie Niemiec przez uważany za „pręgierz” art. 231 traktatu wersalskiego, pomijając skutki materialne (jak straty terytorialne, częściowa okupacja, ogromne reparacje wojenne ustalone w styczniu 1921 r. w Paryżu i zaplanowane na dziesiątki lat itd.), wywołało w Niemczech trwałe, powszechne oburzenie, wzmacniające prądy prawicowe i w dużym stopniu przyczyniające się koniec końców do osiągnięcia władzy przez Hitlera w 1933 r. Zwycięzcy „...mieli prawo — pisał historyk Golo Mann [syn Tomasza Manna — Red. ] — nałożyć zwyciężonemu te lub owe warunki, ale nie dekretować jego wyłączną winę za wojnę, wyprzedzając tym badania historyczne.”3 Traktat wersalski, podpisany pod przymusem 28 VI 1919 r., był w całych Niemczech powszechnie odczuwany — i nawet przez socjaldemokratycznych członków ówczesnego rządu Rzeszy — jako dyktat hańby (Schanddiktat). Sytuacja wewnętrznpolityczna po podpisaniu traktatu charakteryzowałą się mobilizacją skrajnego nacjonalizmu, co tworzyło psychologiczny klimat do rozwoju rasowego antysemityzmu i antybolszewizmu, na którym Hitler zaczął swoją drogę do zdobycia władzy.


Kto ponosi odpowiedzialność za wywołanie wojny?
Oczywiście były też i głosy inne, pacyfistyczne i lewicowe, tak że można było po wojnie zaobserwować rozłam społeczeństwa niemieckiego: z jednej strony (większość): gloryfikacja bohaterskiej walki i szukanie winnych  za spowodowanie wojny i za klęskę u innych, zaś z drugiej strony ujawnienie bezsensowności i okropności wojny i uznanie co najmniej współwiny niemieckiej.
Znalazło to też odpowiednio szerokie odzwierciedlenie w literaturze niemieckiej. Jako przykład mogą tu służyć dwaj znani autorzy niemieccy: konserwatywny oficer frontowy Ernst Jünger, który w autobiograficznym opowiadaniu In Stahlgewittern pisał o bohaterskich walkach w okopach; a z drugiej strony Erich Maria Remarque, z empatią opisując całą zgrozę i barbarzyństwo wojny widziane oczami młodego żołnierza, w słynnej antywojennej powieści „Im Westen nichts Neues” [Na Zachodzie bez zmian], zakazaną później przez hitlerowców.
 Historiografia niemiecka po I wojnie światowej zajmowała się przede wszystkim kwestią odpowiedzialności za wybuch wojny i sprzyjała częściowo utworzeniu legend o niewinności niemieckiej. Historycy popierani byli przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które od 1918 do 1937 r. tzw. „Referatem winy” (Schuldreferat) prowadziło szeroko zakrojoną akcję propagandową przeciwko wersalskiemu „pokojowi hańby”, wykorzystując przygotowane do tego odpowiednio dokumenty4. Większość historyków niemieckich już podczas wojny, a szczególnie po jej zakończeniu, uważała odrzucenie winy niemieckiej za swój obowiązek patriotyczny.
Akt obrony koniecznej?
 Przesłanką tezy o winie niemieckiej w traktacie wersalskim było przekonanie panujące po stronie mocarstw zwycięskich, że Niemcy i Austro-Węgry umyślnie spowodowały wojnę. Takie osądzenie polityki niemieckiej panowało wśród polityków i opinii publicznej Ententy od początku wojny i było rezultatem szerzących się tam od lat dziewięćdziesiątych XIX w. nastrojów antyniemieckich, ponownie ożywionych przez wybuch wojny. W szczególności Francuzi byli skłonni rzekome niemieckie dążenia „zdobycia panowania nad światem” i ich „narodową swawolę” przypisać duchowi pruskiemu, który „od czasów Bismarcka podbił całe Niemcy”.
To przejście od moralnego potępienia Rzeszy za wybuch wojny do opartego na prawie międzynarodowym oskarżenia o spowodowanie wojny dokonało się już podczas wojny. I już w kryzysie lipcowym w 1914 r. rząd niemiecki, w celu pozyskaniu opinii publicznej w kraju i za granicą, starał się odpowiedzialnością za wybuch wojny obarczyć Rosję. Wilhelm II i kanclerz Bethmann-Hollweg oskarżali w swoich przemówieniach (z 31 lipca, 1 i 4 sierpnia 1914 r.) także sąsiada zachodniego o zakłócanie pokoju. Tak powstała teza, że Niemcy zostali „napadnięci” przez bezwzględnych i na nic nie zważających wrogów ze Wschodu i Zachodu.
Większość Niemców, w tym i katolików — przed wojną w przeważająco protestanckiej Rzeszy dyskryminowanych i widzących teraz szansę udowodnienia swojej lojalności — witała entuzjastycznie wybuch wojny. Berlin nigdy nie słyszał takich wiwatów jak po słowach cesarza, który po ogłoszeniu mobilizacji wołał z balkonu pałacowego: „Jeśli dojdzie do wojny, skończą się partie, będziemy tylko niemieckimi braćmi”; co przeformułowano nieco później w słynne: „Ich kenne keine Parteien mehr. Ich kenne nur Deutsche” („Nie znam więcej żadnych partii. Znam tylko Niemców”). Większość Niemców była jeszcze po wojnie przekonana, że był to akt obrony koniecznej przeciw liczebnej przewadze wrogów.
Zdecydowanymi przeciwnikami tej tezy była tylko mniejszość socjaldemoktatów i organizacje pacyfistyczne oraz — nieoficjalnie — garstka niemieckich i austriackich polityków. Większość niemieckich profesorów uniwersyteckich popierała tezę o „napadzie”; czuli się „duchowymi uczestnikami niemieckiej walki obronnej”. Znany ówczesny historyk Friedrich Meinecke (1862-1954) pisał w 1915 r. „Nie wątpimy, że taki będzie osąd potomności: Rosja i Serbia chciały Austrię osłabić lub nawet rozbić, dlatego Niemcy i Austria musiały się bronić.”5


Postawa środowisk lewicowych w ocenie winy Niemców
Dopiero po zakończeniu wojny kwestia winy za spowodowanie wojny (niem. Kriegsschuldfrage) stała się przedmiotem porywczych sporów historyczno-politycznych. Przedstawiciele części lewicy oraz zorganizowanych pacyfistów, wychodząc z założenia, że obarczenie wilhelmińskiej Rzeszy winą jest im na rękę, starali się po wojnie uznaniem tej winy wpłynąć pozytywnie na opinię publiczną i na liderów Zachodu. Tak uważali w szczególności dwaj czołowi przedstawiciele tzw. „Niezależnych Socjaldemokratów” (USPD, lewy odłam socjaldemokracji): Kurt Eisner (1867-1919, od listopada 1918 do lutego 1919 premier bawarski) i Karl Kautsky (1854-1938, znany teoretyk marksistowski, 1918/1919 sekretarz stanu w niemieckim Ministerstwie Spraw Zagranicznych). Posługując się częściowo dokumentami dotyczącymi kryzysu lipcowego 1914 r. Eisner argumentował, że winę za rozpętanie wojny ponosi nie naród niemiecki, „... lecz mała horda zwariowanych pruskich wojskowych, bez umiejętności politycznego przewidywania i wojskowego rozsądku, sprzymierzonych z przemysłem ciężkim i politykami światowymi, z kapitalistami i książętami”6.

Z kolei Karl Kautsky był popierany w swej działalności przez znanego historyka ruchu robotniczego, Gustava Mayera (1871-1948), który jednak nie zgadzał się z tezą Kautsky’ego, że Niemcy tę wojnę chciały i planowo przyprowadziły; jego zdaniem nie można wykluczyć, że niemiecki sztab generalny tylko wykorzystał morderstwo sarajewskie jako okazję do defensywnej wojny przeciw „okrążeniu” i że nie można lekceważyć sił, które i innych uczestników wojny pchały do jej wybuchu.7 Do zamierzonej publikacji na razie nie doszło, a Kautsky później, w grudniu 1919 r., w przerobionej publikacji sam nawet twierdził, że wojna była przez Rzeszę ani chciana, ani planowana.


Niemcy wraz z Austrią chciały wojny, ale tylko lokalnej wobec Serbii
 Ministerstwo Spraw Zagranicznych było co do uznania winy całkiem innego zdania i było w tym popierane przez słynnego i wpływowego socjologa i prawnika Maxa Webera (1864-1920). Na pewno niemały wpływ na politykę odpierania zarzutów winy miały grożące reparacje. Weberowi chodziło o dostrzeżenie konsekwencji różnych planów ministerstwa, dlatego odrzucał projekt publikacji dokumentów. W swojej publicystyce popierał politykę rządową i był zdania, że zarówno zarzuty jak i uznanie winy stworzą tylko nowe konflikty i że Niemcy nie ponoszą winy za wybuch wojny. Krytykował jednak napad niemiecki na neutralną Belgię, a w podsumowniu twierdził, że główną odpowiedzialność za wybuch wojny ponosi Rosja — „caryzm jako system”.8
 Przeciwnikom Kautsky’ego chodziło o rehabilitację Niemiec: ich polityczno-pedagogicznym celem nie była krytyka społeczna stosunków przedwojennych, lecz zachowanie narodowych tradycji; bronili cesarza, bo w oskarżeniu Wilhelma II wg art. 227 traktatu wersalskiego widzieli oskarżenie wszystkich Niemców. Przede wszystkim historycy Hans Dellbrück i Hans F. Helmholt zarzucali Kautsky’emu fałszywą analizę, bo nikt nie zaprzeczał, że Niemcy wraz z Austrią chciały wojny, ale tylko lokalnej wobec Serbii, a do wojny światowej zostały zmuszone. I jak prawie wszyscy biorący udział w tym sporze widzieli w Rosji, która chciała wojny i swoją mobilizacją ją sprowokowała, głównego winowajcę.9
 Przeważająca większość publicystów i historyków republiki weimarskiej zajmujących się kwestią odpowiedzialności za doprowadzenie do wojny podzielała argumentację przeciwników Kautsky’ego, że tylko całkowite odciążenie Niemiec od zarzutu planowego spowodowania I. wojny światowej może doprowadzić do rewizji traktatu wersalskiego.
 


„Kampania niewinności”
 Do tych „relatywistów” winy niemieckiej należeli także ówczesni historycy Hans Herzfeld, Johannes Haller (znany jako autor Historii Papiestwa (Papstgeschichte) i jako zwolennik nazizmu), Fritz Hartung, Hans Rothfels, Dietrich Schäfer oraz Friedrich Thimme. Ten ostatni stanął na czele propagandowego „referatu winy” i spowodował — by udowodnić niewinność — edycję odpowiednich dokumentów Ministerstwa Spraw Zagranicznych sięgającą wstecz aż do 1871 r. Referat ten wywierał wielki wpływ zarówno na publikacje, jak i na środowiska uniwersyteckie. Starano się w ramach tej tzw. Unschuldskampagne (kampanii niewinności) osiągnąć kurs pośredni, nie obciążony skrajnie prawicowymi wywodami, które — jak ministerstwo się obawiało — mogłoby działać na niekorzyść młodej, powstałej po rewolucyjnym przewrocie w listopadzie 1918 tzw. Republiki Weimarskiej i doprowadzić do przecenienia czasów byłej monarchii, co z kolei mogłoby naruszać i tak chwiejny pokój wewnętrzny, bo znaczna i wpływowa konserwatywna część społeczeństwa niemieckiego odrzucała idee republikańsko-demokratyczne. Dlatego starano się skoordynować wydawnictwa, tworząc finansowaną przez to ministerstwo centralę do zbadania przyczyn wojny. Lansowano odpowiednie artykuły w prasie amerykańskiej; w 1923 r. wydano magazyn „Die Kriegsschuldfrage”, przemianowany 1929 r. na „Berliner Monatshefte”. Współpracownikami byli znani publicyści Alfred von Wegerer, Max hr. Montgelas, Herman Lutz, a z historyków Paul Herre i już wspomniani Hans Dellbrück i Friedrich Thimme. Finansowani przez ministerstwo badacze ci pracowali aż do lat trzydziestych nad problemem odpowiedzialności za wywołanie wojny. Wydana w wyniku badań 40-tomowa edycja pt. „Grosse Politik” (Wielka Polityka), ujmująca także z niemieckiego punktu widzenia „negatywne” dokumenty, wywołała sensację za granicą. Historycy zagraniczni — od Stanów Zjednoczonych aż do Związku Radzieckiego — uważali ujawnienie także „negatywnych” dokumentów za dowód wiarygodności publikacji.
 

Podsumowując można powiedzieć, że prawie wszyscy historycy niemieccy byli zgodni, że art. 231 traktatu wersalskiego był upokorzeniem całego narodu, że Niemcy powinny być uwolnione od tego piętna, że tylko mobilizacja rosyjska doprowadziła do zaprzestania wszelkich rokowań, że sięgając wstecz — przyczynami wybuchu wojny były rewanżyzm francuski i panslawizm rosyjski; że Anglia przystąpiła do tego sojuszu, by wyeliminować konkurencję niemiecką. Poparcie ze strony niektórych historyków zachodnich, jak Sidney B. Fay i Harry E. Barnes (Stany Zjednoczone), Edmund D. Morel (Anglia) i Georges Demartial (Francja) czyniły „kampanię niewinności” bardzo skuteczną.
  Gdy w 1937 r. Hitler odrzucił art. 231 traktatu wersalskiego jako historycznie nieważny, w Niemczech debata dotycząca winy za spowodowanie wybuchu I. wojny światowej znalazła swój tymczasowy koniec.      CDN
 Erhard Brödner