Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 110
W tym miesiącu: 1158
W tym roku: 34678
Ogólnie: 344971

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Strefa nieodebranych prochów

Autor: Aleksandr Zorin
12-03-2015

  Głównym bohaterem książki Lidii Gołowkowej jest moskiewskie krematorium w byłym Monasterze Dońskim.
Na potrzeby krematorium przystosowano znajdującą się na cmentarzu cerkiew świętego Serafima i świętej Anny Kaszyńskiej. To żarłoczny potwór, w którego trzewiach przez lata sowieckiej władzy spłonęły dziesiątki tysięcy niewinnych ofiar. Ich popiół osiadał na dnie pieca, a lżejsza substancja wraz z dymem unosiła się nad miastem i krajem, w niewidoczny sposób osiadając w sercach zastraszonych mieszkańców. Popiół wrzucano do dołów, wykopanych tu, na cmentarzu. Z czasem doły te zaczęto wykorzystywać jako śmietniki, jeszcze później, w końcu lat 80., zasypywano je i umieszczano tabliczki „Grób nieodebranych prochów” (Mogiła niewostriebowannych prachow). Bywało, że popiół wywożono w tajne miejsca pochówku i na pola (żeby się nic nie zmarnowało), a także na miejskie wysypiska śmieci.
 
Rozprawa z pisarzami
Wokół krematorium unoszą się i kłębią losy ludzi różnych warstw społecznych, różnych zawodów — od prostych robotników do znanych działaczy nauki i kultury, w tym wielu pisarzy.
 Rozprawę z pisarzami bolszewicy rozpoczęli w latach 20., pierwsze ciosy posypały się na tzw. chłopskich poetów. W ich gorzkiej i beznadziejnej miłości do ojczyzny dopatrywano się buntowniczych nastrojów. Na mocy wyroków w sfabrykowanej sprawie „Organizacji rosyjskich faszystów” prawie wszystkich rozstrzelano: Aleksieja Galina, Wasilija Nasiedkina, Mikołaja i Piotra Czekryginych, malarza i poetę Wiktora Dworiaszyna, Władimira Gałanowa… Dwóch skazano na 10 lat łagrów na Sołowkach. Pozostali zginęli w Gułagu.
 Kolejna nagonka na młodych poetów rozpoczęła się w 1930 roku. Przy krwawych narkomach* Jagodzie, Jeżowie, Berii, liczba represjonowanych jeszcze się powiększyła. Najwięcej poetów zginęło w 1937. Byli wśród nich Iwan Pribłudnyj, Siergiej Kłyczkow, Piotr Orieszyn, krytyk Aleksander Woronskij. Prawie wszystkim zostały postawione typowe zarzuty: zdrada ojczyzny, szpiegostwo, próba zamachu na Stalina. Michaił Kolcow i Wsiewołod Meyerhold zostali rozstrzelani i spaleni w tym samym dniu; tej samej nocy do Dońskiego krematorium przywieziono jeszcze 22 ciała.

Los Izaaka Babla
 Ziemskie losy Babla i Pawła Wasiljewa zakończyły się również tutaj, za kotarą z dymu. Wyrok „10 lat więzienia bez prawa korespondencji” w rzeczywistości był wyrokiem śmierci, podczas gdy bliscy czekali na powrót skazanych. Żona Babla — Antonina Pirożkowa — przez wiele lat nie mogła uwierzyć w śmierć męża.
 Liczba straconych czasem przekraczała możliwości techniczne krematorium i ciała wywożono do strefy specjalnej nazywanej „Komunarka”. Rozstrzelano tam i pochowano ponad 200 literatów i dziennikarzy. W Dońskim skremowano i pochowano ich 175. Wśród nich znajdowali się redaktorzy gazet i wydawnictw. Zamordowanych potajemnie grzebano także na moskiewskich cmentarzach. W szczególnych przypadkach rozstrzeliwano w podziemiach krematorium.
 Aresztowania, przesłuchania, tortury, śmierć. Ogniwa tego uporządkowanego łańcucha znamy i z innych źródeł. Najpełniejsze z nich to prace Witalija Szentalińskiego, Benedykta Sarnowa… Jednak w gęstej narracji Gołowkowej, tym uzupełniającym martyrologium, nagie cyfry i fakty są sprasowane niczym ludzkie szczątki zastygłe w betonie. Na wielkich budowach Gułagu praktykowano następujący sposób rozprawy z niewygodnym zekiem [więźniem – red.] — zrzucano go z rusztowania i zalewano cementem. W korytarzu pewnej moskiewskiej instytucji, wzniesionej przez skazanych, pewnego razu posypała się z sufitu sztukateria i kawałki cementu — na przemian z ludzkimi kośćmi. Przestrzeń między podłogą a sufitem pękła…
 Takimi pęknięciami jest usiana cała historia Rosji XX wieku. Jednak nie na tyle, żeby zobaczyć całą straszliwą prawdę o bezprawnych czystkach i pochówkach.
 Babel wiele wiedział o represjach, a chciał wiedzieć jeszcze więcej, przeczucie go nie myliło. Dręczył go chroniczny smutek, poczucie, że, jak pisał w dziennikach, „bierze udział w wielkim, niekończącym się nabożeństwie żałobnym”. Podczas przeszukania w jego moskiewskim mieszkaniu „znaleziono 15 teczek,
11 notatników, 7 bloczków z zapiskami, ponad 500 listów — materiały na kilka tomów”.
W pewnym okresie Babel pracował w CzK jako tłumacz. Instytucja ta interesowała go szczególnie. Jakoby napisał o niej książkę, powieloną na Kremlu i przeznaczoną dla wąskiego grona (50 egzemplarzy), którą podobno Stalin pochwalił, ale ocenił jako niestosowną w chwili obecnej. Czy książka rzeczywiście powstała? Czy zachowała się gdzieś w bunkrach Urzędu Bezpieczeństwa?  I czy wciąż jeszcze nie nadszedł odpowiedni dla niej czas i „kontora”** — ciągle ta sama — nie chce jej oddać? Jaki wpływ wywarło na Babla przebywanie wśród czekistów, Babla, który, według słów Paustowskiego, wierzył „w naiwną i dobrą ludzką duszę”? Płoną czy nie płoną rękopisy w ogromnym piecu, zmontowanym w 1917?… Jednoznacznej odpowiedzi nie poznamy nigdy.

 Babel był wstrząśnięty przejawami judeofobii. Nie mógł zrozumieć przyczyn „wielkiej podłości, którą banalnie nazywa się antysemityzmem” (Paustowski). „Nie wybierałem sobie narodowości” — zwykł mawiać, wcale się nie wstydząc, że jest Żydem. Różne było podejście inteligencji do kwestii żydowskiej. Pasternak np. w swoim pochodzeniu widział straszną pomyłkę losu. W liście do Gorkiego wyjaśnia, dlaczego „nie powinien był urodzić się Żydem”.
 Mentalność skłonna do sekularyzmu nie wiąże tego zepsucia ze starożytnymi korzeniami antysemityzmu. Matka Maria Kuz’mina-Karawajewa, wtórując Włodzimierzowi Sołowjowowi, trafnie oceniła: nie ma kwestii żydowskiej, istnieje kwestia chrześcijańska. Antysemici to wrogowie Chrystusa. Wcześniej przypieczętowała to również Cwietajewa słowami: „Wraz z ostatnim z twoich synów, O Izraelu, zaprawdę pogrzebiemy Chrystusa”.
 Podczas tortur Babel pogrążył wielu swoich przyjaciół. Cierpiał i żałował, kiedy doszedł do siebie. Na sali sądowej odwołał swoje zeznania. Ale komu potrzebne są prawdziwe zeznania na sfingowanym procesie?... Prochy Babla spoczywają w dole pośród innych bezimiennych prochów.

Michał Kolcow
 Michał Kolcow... Wiernie służył partii i jej przywódcy, podejrzewającemu o podłość każdego bez wyjątku. W apogeum represji Kolcow opublikował w „Prawdzie” artykuł o Jeżowie — „wspaniałym, niezłomnym bolszewiku, który dnie i noce, nie wstając od stołu, rozwiązuje i przecina nici faszystowskiego spisku”. 13 grudnia 1938 Kolcow na polecenie Stalina wygłaszał w klubie pisarzy prelekcję na temat „Krótki kurs historii WKP (b)”.*** Wyjaśniał łatwowiernym słuchaczom „jak w przyszłości kraj stopniowo przechodzić będzie od socjalizmu do komunizmu”. Został aresztowany tego samego dnia, na polecenie tegoż Stalina. „Tam wiedzą” — krótko rzucił czekista, kiedy Kolcow próbował zadzwonić do wodza. Stalin miał go na celowniku. Niedługo przed aresztowaniem zadał Kolcowowi dziwne pytanie — czy posiada rewolwer? „A nie zamierza się Pan zastrzelić?” Lubił bawić się z ofiarą w kotka i myszkę.

Meyerhold i Zinaida Rajch
 Opisana jest w książce krwawa historia rodziny Meyerholda i Zinaidy Rajch, bestialsko zamordowanej w swoim mieszkaniu. Wkrótce po jej śmierci mieszkanie to, własność Meyerholda, przebudowano. Jedną jego część zajęła kochanka Berii, drugą jego szofer. Meyerhold, aresztowany dwa miesiące wcześniej, wówczas jeszcze żył.
 Zachował się jego list do Mołotowa z opisem tortur podczas przesłuchań. Po latach Szostakowicz, przeczytawszy ten list, stracił przytomność. Być może dlatego, że i jego podpis znajdował się pod politycznymi odezwami przeciwko „wrogom narodu”…

Paweł Wasiljew
 Pawła Wasiljewa przywleczono z przesłuchania do celi na wpół martwego — z pogruchotanym kręgosłupem i… oślepionego. Możliwe, że to tylko legenda, ale ziarno prawdy w niej jest. Gdzieś czytałem, że współwięźniowie tak zapamiętali wówczas jego twarz — posiniaczoną i z wypłyniętym okiem…
 W „spływającej krwią, ogromnej rzeźni ludzkiej”, jak wyraził się o tych czasach Jurij Andriejewicz Żywago w powieści Pasternaka, tragicznie rozpadała się rodzina. Jakby mimochodem, między wierszami, wspomina o tym Gołowkowa. W oderwaniu od moralnych nakazów małżeństwo ulega rozkładowi. Osobisty lekarz znanych działaczy partyjnych w książce „Rewolucja i młodzież” twierdził: „Nie cudzołóż — to założenie błędne. Życie seksualne jest nieodłączną częścią arsenału proletariatu i powinno zostać podporządkowane interesowi klasowemu”. Wiele ofiar politycznej samowoli było ofiarami również własnych błędów. W destrukcyjne związki wchodzą i Babel, i Meyerhold, i Zinaida Rajch, i Kolcow…

 Żona Jeżowa, Ewgienija Solomonowna Fejgenberg, uchodziła za kobietę tajemniczą, prowadziła salon kulturalny, gdzie zbierał się kwiat społeczeństwa. Adoratorzy widzieli w niej zniewalającą Aspazję, a w rzeczywistości była zwyczajną nierządnicą babilońską. Narkom wiedział o tym i z niektórymi jej wielbicielami rozprawił się za pomocą sobie znanych metod. Aparatura podsłuchowa NKWD zarejestrowała jej ostatni romans z pisarzem Szołochowem. Jednak Jeżow nie zdołał już dosięgnąć Szołochowa swoimi szponami, ponieważ sam wpadł do ziejącego ogniem kotła represji.

Poeci i czekiści
 Zwykle pisarze, zaprzedający się nowej władzy, lubili czekistów. Ci z kolei przychodzili do „Kojca Pegaza”, żeby posłuchać poetów. Czasami wieczory literackie prowadził surowy czekista Jakow Blumkin, „Blumoczka”, jak pieszczotliwie go nazywano. W skórzanej kurtce, z mauzerem u pasa, twarzą recydywisty, miał wielkie powodzenie u kobiet. Przyjaźnili się z nim Jesienin, Majakowski, Mandelsztam. Mandelsztam, ryzykując życiem, z przyjaźni tej się wycofał. Do Blumkina — zabójcy Mirbacha — z szacunkiem odnosił się Mikołaj Gumilow.
 Co mogli mieć ze sobą wspólnego mistrzowie słowa i oprawcy? Wiarę w to, że wspólnymi siłami budują świetlaną przyszłość. Nie przypadkiem Jagoda mówił o wspólnym powołaniu, o tym, że czekistą, podobnie jak poetą, trzeba się urodzić. Jesienin wprawdzie, co do świetlanej przyszłości „Kraju łajdaków” się rozczarował. Pijany, przeklinał jego bohaterów, za co Blumkin pewnego razu o mało go nie zastrzelił.

Dlaczego takie barbarzyństwo zakorzeniło się w Rosji?
Dlaczego takie barbarzyństwo zakorzeniło się w Rosji? — zastanawia się autorka… Zwraca się ku historii, do początków okrutnego panowania Iwana IV, który wyznaczył kierunek rozwoju dla przyszłych pokoleń. I, jeśli wziąć pod uwagę, że zależna od władzy świeckiej Cerkiew nie pełniła wychowawczej roli wśród ludu, zrozumiałym staje się, dlaczego władza absolutna utrzymała się w Rosji aż do naszych czasów.
 Gołowkowa stawia obok siebie Stalina i Iwana Groźnego, który dokonał „pierwszej absolutystycznej rewolucji” (Aleksander Janow) — wymordował swoich politycznych rywali. „Oprycznina — pisze — instytucja zajmująca się sprawami zdrady państwa stała się wzorem dla naszych służb specjalnych”. Przy okazji odziedziczyliśmy także zamiłowanie do donosów. Nic dziwnego: donosiciel w tamtych czasach otrzymywał znaczną część (bywało, że i połowę) majątku swojej ofiary. W czasach radzieckich jedni donosili dla kariery, inni z chęci zdobycia mieszkania lub niewielkich pieniędzy, jeszcze inni ze strachu. Byli i tacy, dla których donoszenie było sztuką dla sztuki. Taka praktyka w dużej mierze przyjęła się dlatego, że moralność najpierw stała się pojęciem względnym, podporządkowanym „interesom klasowym”, z czasem zaś całkowicie zniknęła z nowomowy, zastąpiona negatywnym słowem „świętoszkowatość”.
 Paralela Iwan Groźny — Stalin aktualna jest i dziś, zwłaszcza wśród zwolenników despotyzmu. Człowiek bezwolny, niezdolny do tego, by sobą kierować, potrzebuje kija i marchewki. I pojawiła się marchewka: Stalingrad zamiast dotychczasowego Wołgogradu.
 W bibliotece-muzeum im. Wasilija Andriejewicza Żukowskiego z okazji rocznicy Dnia Zwycięstwa zorganizowano wystawę. Pokazano na niej strony gazet z maja 1945 roku z portretami wodza i słowami pochwalnymi na cześć tego, który ponoć najbardziej przyczynił się do zwycięstwa. Biedny Wasilij Andriejewicz, sentymentalista i romantyk, zmuszony był znosić potwora w swojej bibliotece. Młode pracownice biblioteki, stanowczo, jakby do czegoś robiły aluzję, twierdzą:
„A o Stalinie mówi się dziś różnie…”
 Pytanie autorki, postawione w tytule książki „Gdzie jesteś?” to rodzaj uogólnienia. Skierowane jest do każdego z nas: po czyjej jesteś stronie, w jakich czasach przyszło ci żyć, w co wierzysz?


Aleksander Zorin


(Uwagi na marginesie książki Lidii Gołowkowej „Gdzie jesteś” („Gdie ty?”) wydanej
w Moskwie, w wydawnictwie „Wozraszczenie”, 2013).
 

Przełożył Maksym Duszkin