Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 93
W tym miesiącu: 3458
W tym roku: 52733
Ogólnie: 602609

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Jaka wspólnota

Autor: Jacek Giebułtowicz
22-01-2016

Pierwsze decyzje i spotkania nowego prezydenta mówią wiele o jego planach politycznych i hierarchii spraw, które są dla niego ważne. Warto więc odnotować, że w pierwszych miesiącach swojego urzędowania prezydent Andrzej Duda odbył dwie ważne, i oczywiście mało nagłośnione przez media, wizyty „ekumeniczne” u braci chrześcijan innych wyznań.
19 sierpnia Prezydent przybył na Świętą Górę Grabarkę, by uczestniczyć w prawosławnym święcie Przemienienia Pańskiego. Powiedział: „Jeżeli Prezydent Rzeczypospolitej ma jakieś zadanie, to z całą pewnością jednym z najważniejszych jest to, aby w społeczeństwie polskim, wśród obywateli naszego kraju, niezależnie od ich narodowości, niezależnie od ich wyznania, czy w ogóle są ludźmi wierzącymi, czy nie, szukać elementów wspólnych, szukać tego, co powoduje, że jesteśmy wspólnotą. Wierzę w to, że będziemy umieli tę wspólnotę nawet mimo różnic budować. Bo nawet jeśli są różnice, najistotniejszy jest wzajemny szacunek”.
31 października Andrzej Duda uczestniczył w Bielsku Białej w obchodach ewangelickiego święta Reformacji. Powiedział: „Wszyscy razem jesteśmy chrześcijanami i Polakami i tworzymy wielką polską wspólnotę”. Prezydent przywołał piękną postać biskupa luterańskiego Juliusza Bursche, Niemca z pochodzenia, Polaka z wyboru, wiernego naszej Ojczyźnie aż do męczeńskiej śmierci w berlińskim więzieniu Moabit w 1942 roku (o bp. Bursche pisaliśmy w „Buncie” nr 67/2013 r.).
Deklaracje Prezydenta o potrzebie budowaniu wspólnoty Polaków bez względu na wyznanie i pochodzenie oraz o szacunku dla innych przekonań i tradycji są bardzo ważne i na pewno szczere. Andrzej Duda jest głęboko wierzącym katolikiem, dlatego tę wspólnotę chce opierać na fundamencie chrześcijańskim. Laicki humanizm nie jest mu raczej bliski. Zapewnienia Prezydenta nie mają też tej wymowy, co słynne słowa: „Nie jestem królem waszych sumień” przypisywane Zygmuntowi Augustowi, w czasach panowania którego — zgoła inaczej niż obecnie — niczym dziwnym było, że większość w Sejmie stanowili innowiercy.
Słowa Prezydenta mają oczywiście uspakajać tę część społeczeństwa, którą niepokoi, że jedna opcja polityczna o zdecydowanych i niekiedy radykalnych poglądach całkowicie przejmie rząd dusz w naszym kraju. Postać bardzo wpływowa: Andrzej Jaworski, Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski, współpracownik o. Tadeusza Rydzyka i obrońca Telewizji „Trwam” ogłosił niedawno w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, że będzie dążył do zmian wszystkich wywołujących spory ideologiczne ustaw.


Zanim okaże się, czy czeka nas „kontrreformacja” w duchu polsko-katolickim, warto postawić dwa pytania:
Czy Polsce potrzebna jest zmiana wizerunku, z już i tak bardzo konserwatywnego (w opinii świata) — na ultrakatolicki? A tak się stanie, gdy wprowadzimy całkowity zakaz aborcji, choć obowiązująca od dwudziestu lat ustawa antyaborcyjna była uznana przez dostojników Kościoła za rozsądny kompromis, i gdy np. ostentacyjnie wypowiemy „Konwencję Rady Europy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”?
Czy Państwo powinno robić Kościołowi przysługi np. wprowadzając maturę z religii — przedmiotu, który znajduje się całkowicie poza kontrolą Ministerstwa Oświaty, lub tworząc klauzule sumienia dla kolejnych grup zawodowych, co sprawi, że wkrótce będziemy mieli katolickie przychodnie, katolickie apteki, katolickie klasy w szkołach publicznych…?
Jarosław Kaczyński, którego intuicja polityczna jest obecnie tak doceniana, powiedział kiedyś o pewnej bardzo związanej z Kościołem katolickim partii, że „ZChN to najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski”. Warto o tym pomyśleć w przeddzień jubileuszu
1050-lecia naszego chrześcijaństwa.
Jacek Giebułtowicz