Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 101
W tym miesiącu: 3466
W tym roku: 52741
Ogólnie: 602617

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Problem zakazu druków litewskich 1864-1904

Autor: Piotr Lossowski
22-10-2016

Po zdławieniu powstania styczniowego represje władz carskich szczególnie boleśnie i bezwzględnie dotknęły Litwę. Znaczyły się tysiącami aresztowanych, zesłanych i wywłaszczonych. W Polakach, którzy stanowili warstwę wyższą, władze dopatrywały się głównych inspiratorów „buntu”. Godziły też w nich z całą bezwzględnością. Ale jednocześnie, co warte jest uwagi, swe niszczycielskie poczynania skierowały także przeciw Litwinom, którzy tworzyli warstwę chłopską.
W pierwszych latach po powstaniu z Polakami i Litwinami rozprawiali się pospołu. Władze rosyjskie, a w szczególności sam generał-gubernator Michaił Murawiow, traktowały Litwinów jak „bezwolny lud”, który łatwo będzie poddać rusyfikacji.
Pod wpływem swych doradców generał-gubernator wpadł na pomysł, ażeby zakazać Litwinom wydawania w swym języku książek i innych druków, które drukowane były literami łacińskimi, opartymi o alfabet polski. Teraz drukować można było tylko książki alfabetem rosyjskim, cyrylicą. W kręgu doradców Murawiewa uważano, że w ten sposób, pisząc rosyjskimi literami, Litwini łatwo i szybko przyjmą także słownictwo rosyjskie. Przeliczono się jednak zupełnie.

Bojkot „ruskich” książek
Na początku wydrukowano podręcznik języka litewskiego. Wyszedł z tego dziwaczny potworek lingwistyczny. Niby napisany po litewsku, lecz ze zmienionymi nie do poznania wyrazami, upodobniającymi się do słów rosyjskich. W ślad za podręcznikiem wydano jeszcze kilka innych druków.
Jednak ogólnie biorąc próba się nie powiodła. Litwini stanowczo i solidarnie zaczęli bojkotować „ruskie książki”. Władze, ale dopiero po pewnym czasie, musiały to przyznać. W jednym z dokumentów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych znajdujemy taką ocenę:
„Zjawienie się urzędowych podręczników zostało przyjęte przez miejscową ludność w sposób skrajnie wrogi. Rodzice chłopskich dzieci zaczęli odmawiać ich zakupu. [... ] Dzieci za namową rodziców nie przyjmowały tych książek nawet za darmo. Nauczyciele musieli kupować podręczniki ze swych własnych środków i rozdawać je dzieciom, ale wręczane książki były natychmiast niszczone.”
Rezultat był taki, że znakomita większość wydrukowanych cyrylicą książek zalegała magazyny. W samych tylko pomieszczeniach szkolnych miasta Kowna leżało 14 tysięcy egzemplarzy. Władze nie przejmowały się tym jednak. Wydane rozporządzenia formalnie obowiązywały nadal. Zakazy i nakazy również. Spokoju, bezczynności i rutynowej powolności władz nie zmąciły liczne podania i listy zbiorowe od ludności, które zawierały prośby przywrócenia druków litewskich. Na urzędnikach nie robiły wrażenia argumenty, że na skutek zakazu druków chłopi litewscy znaleźli się w rozpaczliwej sytuacji pod względem umysłowym i duchowym. Zniknęły bowiem książki, w których — pisano — „my i dzieci nasze moglibyśmy nauczyć się wszystkiego niezbędnego dla ratowania naszych dusz”.
Podania nie doczekały się odpowiedzi, władze po prostuje je zignorowały. Nad potrzebą dalszego utrzymania zakazu druków litewskich w Petersburgu i w Wilnie nawet się nie zastanawiano.
W takiej sytuacji znalazła się także niewielka, lecz stopniowo rozszerzająca się grupa działaczy litewskich, w tym osób duchownych, którzy zaczęli szukać innych sposobów. Dostrzeżono mianowicie możliwość drukowania książek, a potem i gazet litewskich, za nieodległą pruską granicą. Rozstrzygające przy tym było zachowanie władz pruskich. I tu sytuacja rozwinęła się korzystnie dla Litwinów. W miarę jak pod koniec XIX w. stosunki niemiecko-rosyjskie ulegać zaczęły pogorszeniu, zmieniało się nastawienie lokalnych władz w Prusach Wschodnich. Urzędnicy pruscy na poczynania litewskie przymykać zaczęli oczy.

Z workiem książek na plecach
Ośrodkiem litewskiego drukarstwa stały się nadgraniczne miejscowości Tylża, Ragneta i inne. Zamieszkiwało w tych stronach sporo Litwinów. Litwini z Rosji znaleźli wśród nich aktywnych pomocników. Działalność wydawnicza rozszerzała się. Jak ustalił badacz problemu profesor Vytautas Merkys, w ciągu 40 lat (1864-1904) mimo zakazu wydrukowano za granicą 1480 różnych tytułów. Charakterystyczne były przy tym dwa zjawiska. Początkowo dominowały książki o charakterze religijnym, natomiast później było coraz więcej świeckich.
Wszystkie te wydawnictwa wydrukowane w Prusach byłyby martwe i pozbawione znaczenia, gdyby pozostały na miejscu. Sedno sprawy sprowadzało się do tego, ażeby te druki przerzucić przez dość pilnie strzeżoną granicę na rosyjską stronę, a potem udostępnić je i dostarczyć czytelnikom. A to oznaczało potrzebę dotarcia do najodleglejszych nawet wiosek i zapukania do drzwi chat chłopskich. Potrzebna była do tego organizacja i współdziałanie wielu ludzi, którzy nie baliby się kar i odpowiedzialności.

Początki były trudne i mało skuteczne. Przez granicę przedostawały się pojedyncze osoby, które nie miały wytyczonych tras, nie posiadały kontaktów i konkretnych adresów. Ale z czasem zawiązywały się znajomości, ustanawiały kontakty. Wytwarzało się współdziałanie wielu ludzi. Największą rolę odgrywali ci z pierwszego szeregu, ludzie przenoszący książki przez granicę. W literaturze litewskiej utrwaliła się postać „nosiciela książek”, chłopa przenoszącego ciężki worek zarzucony na plecy. Ci ludzie, w większości bezimienni, poczytani są dziś na Litwie za bohaterów narodowych. Przedostawali się oni dziesiątkami, a później setkami, przez granice, latem i wśród zimowej zamieci. Niektórzy zostali pojmani przez żandarmów, podlegali karze. Większość jednak osiągała cel i dostarczała książki do umówionych punktów. Stamtąd, przeważnie już furmankami, rozwożono je do różnych zakątków kraju.
Zakazany owoc budził zainteresowanie. Po książki wyciągało się wiele rąk. Uczono się z nich czytania, modlitwy, ale i historii Litwy, która przedstawiana była w heroicznej wersji. W ten sposób zachodziło zjawisko przerastające swym znaczeniem samo omijanie rządowych zakazów. Szerzyła się oświata i zręby litewskiej świadomości narodowej. A jednocześnie, co nie mniej ważne, ukształtowały się sięgające głęboko więzi międzyludzkie, a także zręby organizacyjne.
Wytworzyła się paradoksalna sytuacja. Zamysł władz rosyjskich, żeby za pomocą pisanych rosyjskimi literami książek zrusyfikować Litwinów nie powiódł się. Wręcz przeciwnie. Walka o własne druki zaktywizowała Litwinów, przyczyniła się do ukształtowania poczucia własnej odrębności i wytworzenia się świadomości narodowej.     
CDN

Piotr Łossowski