Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 36
W tym miesiącu: 824
W tym roku: 31265
Ogólnie: 211104

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Myśli ks. Jana Ziei coraz bardziej aktualne

Autor: Jacek Giebultowicz
08-11-2016

       
W związku z 25. rocznicą śmierci ks. Jana Ziei postanowiliśmy, że utworzymy podstronę, w której będziemy zamieszczać teksty źródłowe - mało znane teksty autorstwa ks. Jana Ziei, często nigdzie wcześniej nie publikowane. Część z tych tekstów pochodzi z archiwum redakcyjnego, gromadzonego przez nas przez lata. Zachęcamy do lektury!
Profesor Stefan Swieżawski nazwał ks. Jana Zieję profetycznym znakiem czasu, czyli kimś, „kto wyznacza drogę ku przyszłości, czyniąc to może czasem w sposób radykalny, zbyt bezkompromisowo, może więc niekiedy wydawać się naiwny przez skrajność swych decyzji, nieugientość swej postawy” (Stefan Swieżawski „Przebłyski nadchodzącej epoki”, Warszawa 1998, s. 252). Wybitny historyk filozofii zwracał uwagę, że idea Kościoła ubogiego, którą ojciec Jan urzeczywistniał przez całe swoje długie kapłańskiej życie została w pełni doceniona dopiero w dokumentach Soboru Watykańskiego II.



Przed kilkoma laty wydrukowaliśmy w „Buncie…”(nr 36-41 z lat 2007-2008) nie publikowane nigdy wcześniej „Myśli o odnowie życia kościelnego w Polsce”. Rozważania, które ks. Zieja spisał w 1975 r., ale były owocem jego długoletnich przemyśleń i doświadczeń duszpasterskich,  zawierają wiele odważnych postulatów dotyczących tak trudnych kwestii jak odkomercjalizowanie życia parafialnego czy złagodzenie rygoryzmu niektórych przepisów kościelnych.
Radykalna postawa ks. Ziei wyrażana słynnym hasłem „nie zabijaj nigdy nikogo” znalazła swoje potwierdzenie w nauczaniu Jana Pawła II, zwłaszcza w późnych latach jego pontyfikatu (Papież nie tylko, co zrozumiałe, popierał religijny ruch „pro life”, ale również głosił hasła pacyfistyczne, zyskując tym uznanie środowisk lewicowych).


Od pewnego czasu dużą sensację i popłoch niektórych katolików „przedsoborowych” wzbudzają wypowiedzi papieża Franciszka w sprawie osób rozwiedzionych. Ojciec święty, którego nauczanie „w duchu i prawdzie” bardzo  jest bliskie duchowości ks. Jana Ziei, wezwał biskupów do podjęcia dyskusji nad możliwością dopuszczenia rozwodników do sakramentu Eucharystii. Wywołał  ten temat przed dwoma laty w swobodnej wypowiedzi do dziennikarzy: „Kościół jest Matką: musi iść leczyć rany, z miłosierdziem. (...). Odnosząc to do problemu Komunii dla osób będących w ponownym związku: ponieważ rozwiedzeni mogą przyjmować Komunię, tu nie ma problemu, ale kiedy są w ponownym związku - nie mogą. (…) Jesteśmy na drodze prowadzącej do bardziej pogłębionego duszpasterstwa małżeństw. (…) Mój poprzednik [w Archidiecezji Buenos Aires – Red.], kardynał Quarracino, mówił, że według niego połowa małżeństw jest nieważna. Dlaczego tak mówił? Ponieważ pobierają się bez dojrzałości, pobierają się, nie dostrzegając, że to jest na całe życie albo biorą ślub dlatego, że z racji społecznych powinni się pobrać. To także jest przedmiotem duszpasterstwa małżeństw. Istnieje także problem sądowego stwierdzania nieważności małżeństwa, który trzeba ponownie przejrzeć, ponieważ Sądy kościelne tu nie wystarczają” (za portalem gosc.pl).

Przypomnijmy dla porównania, co przed czterdziestu laty o rozwodnikach w Kościele pisał ks. Zieja:
„Sądy kościelne, orzekające o ważności czy nieważności jakiegoś małżeństwa, powinniby np. uznawać nieważność małżeństwa, zawartego bez dostatecznej wzajemnej znajomości. Chodzi tu o stałe cechy charakteru i o poglądy na sprawy istotne dla trwałego pożycia małżeńskiego, nieujawnione w okresie przedślubnym – a tak wielkiej wagi, że jedna ze stron nigdy by się na małżeństwo nie zgodziła, gdyby o tym zawczasu wiedziała. Ani rok narzeczeństwa, ani trzytygodniowy okres zapowiedzi przedślubnych mogą tego nie ujawnić. Na przykład – czyjeś patologiczne przekonanie, że najważniejszym jego celem życiowym jest „realizacja samego siebie bezy żadnego względu na człowieka drugiego”.
Duszpasterze zaś i spowiednicy nigdy nie powinni traktować konfesjonału za organ wykonawczy Sądów kościelnych, ale za znak Miłosierdzia Bożego nad słabym, grzeszącym i nawracającym się człowiekiem. Nie ma grzechu, którego Bóg nie chciałby czy nie mógł przebaczyć, gdy skruszony o to prosi. Nie ma sytuacji, której by wobec Boga, ale po ludzku, naprawić się nie dało. Niemożliwe wobec litery prawa, może być możliwe wobec nieskończonego Miłosierdzia Bożego. A pokuty i zadośćuczynienia wobec Boga i ludzi można i trzeba dopełniać zawsze w ludzki sposób. (…)
 (ks. Jan Zieja „Myśli o odnowie życia kościelnego w Polsce” cz.VI, „Bunt Młodych Duchem” nr 41 styczeń-luty 2008 r.).


Będziemy sukcesywnie zamieszczać materiały z Archiwum ks. Jana Ziei.
Jacek Giebułtowicz