Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 267
W tym miesiącu: 3962
W tym roku: 9383
Ogólnie: 436429

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Posłuchajcie mnie obywatele

Autor: Aleksandr Zorin
17-10-2017

Jewgienij Jewtuszenko, rosyjski poeta zmarł 1 kwietnia 2017 r. w Tulsie w wieku 85 lat.


Za tytuł niniejszego tekstu posłużył cytat ze znanego wiersza Jewtuszenki, który zaczynał się następująco: „Płynę statkiem Fryderyk Engels, a w mej duszy są same herezje”. W wydaniu książkowym radziecki redaktor nie puścił jawnej prowokacji, zatem autor był zmuszony złagodzić ten fragment: „Płynę sobie statkiem Majakowski, a w mej duszy Jesienina brzózki”.
Był rok 1963. Już wyniesiono z Mauzoleum Stalina, co opiewał krążący po Moskwie w odpisach wiersz Jewtuszenki „Spadkobiercy Stalina”, zanim jeszcze ta informacja trafiła na szpalty gazet. Jeszcze dogorywała Odwilż. Lecz jej powierzchowne procesy nie dotykały wiecznej zmarzliny. Krwawą epokę represji władza nazwała „wypaczeniami czasów kultu jednostki”, i kraj, potykając się, nadal kroczył drogą wytyczoną przez Lenina. Herezje były tępione.
A z pokładu statku wołanie wniebogłosy: „Posłuchajcie mnie, obywatele”… Był to krzyk duszy, wezwanie do szczerości, do wrażliwości… Bez mała gest sprzeciwu, ponieważ „…cała ta piosenka [jest] z gruntu licha” oprócz owego obolałego „Posłuchajcie mnie, obywatele”. Była to piosenka z gatunku więziennego, który rozpanoszył się w Rosji po amnestii kryminalistów w roku 1953. Ale Jewtuszenko powtarza jeden jedyny wers, najważniejszy, dotykający do żywego. W świecie kompletnej głuchoty tamtych lat i obojętności człowieka wobec człowieka, był to znak odzywającego się sumienia…
Liryka Jewtuszenki z lat sześćdziesiątych, zwłaszcza liryka obywatelska, odwoływała się do elementarnych uczuć człowieka, przy których serce zaczyna topnieć i nasłuchiwać. Jego głosu słuchały miliony, czytając „Babi Jar”; „Grobie, ogrodzeniem ograbiony”; „Moskwa-Towarowa”; „Być poetą w Rosji to coś znaczy”; „Czołgi jadą przez Pragę” i wiele, wiele innych, chwytających za serce, wzywających do sprawiedliwości. Zwłaszcza wówczas, gdy występował wraz z kilkoma innymi poetami na Politechnice, w Łużnikach, kiedy podpisywał listy poparcia dla osób represjonowanych. Podczas interwencji w Czechosłowacji, kiedy do Pragi wjechały radzieckie czołgi, rozeszły się słuchy, że Jewtuszenko, wstrząśnięty tym aktem popełnił samobójstwo. Wieści były przesadzone, ale znamienne, że powstały: ludzie wierzyli, że Jewtuszenko jest do tego zdolny.
W latach sześćdziesiątych przebił się przez asfalt państwowego ucisku młody pęd dysydencji, z którego tylko garstka wyszła na Plac Czerwony w ramach protestu przeciwko pogwałceniu swobód Czechosłowacji. Pojawił się samizdat, „Kronika bieżących wydarzeń” a po przeciwnej stronie nowy organ represyjny: „Instytut Serbskiego”1, masowe represje wobec wolnomyślicieli. Poeta stał w szeregu obrońców praw człowieka. Pod koniec lat osiemdziesiątych ojciec Mień niejednokrotnie cytował jego wiersze w publicznych wystąpieniach.
Patos umiłowania prawdy u dysydentów z lat sześćdziesiątych mieścił się w ramach ideałów socjalistycznych. Zarówno dla Jewtuszenki, jak i dla Woznieseńskiego rewolucyjne ideały były niezachwiane. Wiara w raj komunistyczny nie była dla nich utopijna. Twarz Lenina pozostawała dla nich ikoną. Innej ikonografii nie uznawali. A czasem wręcz pokpiwali z „innej” wiary. Chrześcijańskie doświadczenie przeciwstawiania się złu było dla nich obce. Dlatego na ich prawdzie była rysa, by nie powiedzieć mocniej. Wycierpiana, wyrażona z talentem lub wręcz geniuszem, dotykała do żywego potęgą głosu, jak ów żołnierz na pustej beczce z wiersza Jewtuszenki. Nieprzypadkowo autor utożsamia się z nim: „Jestem taki sam, lecz bez gitary”. W zasadniczej większości nasz naród nie dojrzał jeszcze do Prawdziwych podstaw życia ludzkiego. I czy w ogóle kiedyś dojrzeje?...
    Lecz Jewtuszenko dążył do tych podstaw, drobiazgowo, nie bez sprzeczności ich szukając. Jego poezją rządzi pierwiastek spowiedzi, który wypiera wszystko co zbędne: dwulicowość, samouwielbienie. Serce szuka nie zwykłego słuchacza, współrozmówcy, lecz kogoś, komu można się wyspowiadać. Potrzeba spowiedzi, odruch oczyszczenia toruje drogę do Tego, który wszystko usłyszy, osądzi i wszystko rozgrzeszy.

 Aleksandr Zorin, poeta i pisarz, mieszka w Moskwie
tłum. Halyna Dubyk
Fot. J. Jewtuszenko w 2010 r. podczas otwarcia muzeum jego imienia. Fot. R. Fernandez