Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 120
W tym miesiącu: 2496
W tym roku: 12716
Ogólnie: 562607

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Prywatna Szkoła Handlowa w Nałęczowie

Autor: Zbigniew T. Wierzbicki
17-03-2014

Prywatna Szkoła Handlowa – Private Handelsschule – w Nałęczowie 1941-1944. Wyłoniła się z tajnego nauczania w 1941 r., prowadzonego przez dwóch braci Zbigniewa i Janusza Wierzbickiego, z nieukończonymi studiami (z powodu wojny), do których dołączyła matka Wanda, zawodowa nauczycielka języków obcych, w tym i niemieckiego, a ponadto – co wówczas miało pewne znaczenie – miała tytuł doktora Uniwersytetu Wiedeńskiego. Na jej nazwisko Kreisschulrat w Puławach, p. Ćmiel, poczciwy Ślązak choć człowiek partii hitlerowskiej, wydał koncesję na prowadzenie dwuletniej prywatnej szkoły zawodowej. Potem udało się uruchomić, niezupełnie legalnie, trzeci rok nauki jako kurs spółdzielczy, a faktycznie jako klasę licealną. Nauczycieli „wypożyczono” z powstałej w II RP i funkcjonującej w Nałęczowie Szkoły Spółdzielczej (rocznej) dla dorosłej młodzieży (imienia Z. Chmielewskiego).
Szkoła Handlowa dr Wierzbickiej liczyła początkowo 40 uczniów, a pod koniec okupacji ok. 140, głównie z okolicznych wiosek, chroniąc ich przed wywózką na roboty do Niemiec. Stopniowo nauczycieli Szkoły Spółdzielczej zastępowali nauczyciele bądź wysiedleni z innych części Polski, bądź szukający w Nałęczowie schronienia, tak iż uformowała się w miarę stała kadra oddanych Szkole nauczycieli.
Wydaje się, iż o wpływie wychowawczym każdej szkoły na uczącą się w niej młodzież decydują przede wszystkim: osobowość nauczyciela, jego zapał i takt, oraz te formy życia szkolnego, które pozwalają młodzieży wyżyć się twórczo i organizacyjnie w działaniu, mającym na celu realizację wartości uznawanych przez nią za pożyteczne czy szlachetne. Edukację potężnie wzmacnia, a nieraz wprost warunkuje skala dobrowolnego współdziałania i współpracy pozalekcyjnej nauczycieli i uczniów w różnych formach: samorządu szkolnego, kółek naukowych, wspólnych akcji czy prac, co stosowano np. na dużą szkołę w eksperymentalnej Szkole Rydzyńskiej (1928-1939). Tych form nie może zapewnić tzw. tajne nauczanie...
Dopiero na dalszym miejscu należy w edukacji postawić szkolny program realizowany tradycyjnie na lekcjach.
Osobliwością edukacji w Szkole nałęczowskiej było właśnie jej bujne życie naukowo – społeczne i organizacyjne, pomimo niesprzyjających warunków wojenno – okupacyjnych. Głównymi jej „filarami” były: samorządy klasowe, wydział samorządowy, do którego wchodzili delegaci klasowi, spółdzielni szkolnej oraz innych organizacji szkolnych; Spółdzielnia „Dzielność”, zorganizowana i prowadzona wedle klasycznych zasad spółdzielczych;
Następną dźwignię edukacyjną stanowiły zorganizowane po raz pierwszy w 1943 r. „Konkursy Dzielności”, klasowe i indywidualne. Za postępy w nauce, zachowaniu i uspołecznieniu (m. in. za udział w imprezach szkolnych, chórze lub wysyłaniu paczek żywnościowych do obozów jenieckich i Oświęcimia) nauczyciele przyznawali dodatnie punkty; za niewłaściwe zachowanie (w tym ściąganie i podpowiadanie), bądź brak staranności w nauce – punkty ujemne. Ich bilans obliczany co pół roku, zapewniał odpowiednie miejsce w rankingu klasowym, a w klasach – indywidualnym zwycięzcom. Wyniki były wywieszane na tablicy ogłoszeniowej, a nagrody wręczano na ogólnej szkolnej uroczystości, połączonej z artystycznymi występami uczniów. Konkursy ułatwiały pracę nauczycielom oraz wzmacniało samodyscyplinę w życiu szkolnym, m. in. bardzo ograniczyły ściąganie i podpowiadanie „tak iż zwyczajem rydzyńskim” niektóre klasówki mogły odbywać się bez pilnującego nauczyciela. Konkursy Dzielności były poważnie traktowane nie tylko przez nauczycieli lecz również przez samorządy klasowe uczniów, co już można było uznać za pewien sukces edukacyjny.
Następną dźwignią były kółka naukowe, organizowane stopniowo w miarę rozwoju Szkoły. Wedle Kroniki Szkolnej działały w 1943 r. następujące kółka, każde mające swego opiekuna – nauczyciela: geograficzne, plastyczne, (m. in. urządzały witryny w miejscowych sklepach), stenograficzne, statystyczne, towaroznawcze i zagadnień społecznych.
Przeciętna liczba członków każdego z nich wahała się od 9 do 20 paru; liczba zebrań z referatami w ciągu roku wynosiła od 11 do 20. Tytułem przykładu wymieńmy kilka referatów w Kółku „zagadnień społecznych”, prowadzonym przez autora niniejszych wspomnień: „Wieś twórcza”, „Stan potrzeby i idee wsi polskiej”, „Ruch młodzieży wiejskiej jako postępowy ruch chłopski”, Konstytucja 3 maja, a kwestia chłopska”, „Finlandia – kraj wzorowej kooperacji”, „Stanisław Staszic”, „Powstanie Kościuszkowskie” itp. – ogółem wygłoszono w tym okresie 16 referatów. W innych kółkach liczba zebrań) referatów była podobna.
Po zajęciu lubelszczyzny przez wojska sowieckie i względnie większej wolności w dziedzinie szkolnictwa, nastąpiły i w naszej Szkole zmiany. I tak kółko „zagadnień społecznych” przekształciło się w „polonistyczno – społeczne”, powstały nowe kółka: historyczne, fotograficzne (prowadził doc. Wyrobek, chemik), zaczęto jawnie obchodzić rocznice powstań narodowych i obchody religijne (np. Jasełka, na które chętnie przychodzili starsi wiekiem oficerowie sowieccy), wspólny, nauczycieli i uczniów, opłatek itp.; powstała drużyna harcerska (prowadzona przez absolwentkę Szkoły p. Knakiewicz oraz koło PCK; gazetka ścienna „Promień” (ogółem 5 numerów), której ostatni numer wyszedł już w postaci drukowanej i o znacznej objętości pod nazwą: „Promień Nałęczowski” (15 czerwca 1945 r.). Było to zapewne pierwsze szkolne czasopismo na terenach wyzwolonych spod okupacji niemieckiej. Zaś 3-letnia Szkoła Handlowa przekształciła się w Gimnazjum Kupieckie im. Bolesława Prusa (patron zaproponowany Kuratorium w Lublinie).
Ukrywane dotąd uczucia patriotyczne mogły się ujawnić i zabłysnąć w uroczystościach szkolnych: 3 maja, ale już i w Święta Pracy 1 maja, w pięknej szkolnej akademii „Nieśmy pomoc Warszawie” (8 października 1944 r.), przy czym z tej okazji uczniowie zebrali prawie 10 tyś. zł. i 60 kg zywności przekazując je lokalnemu Komitetowi Pomocy Warszawie; w „Święcie Książki Polskiej” zorganizowanej przez Wydział Samorządowy; w Konkursie Mickiewiczowskim pt. „Poznaj Pana Tadeusza”, w którym wzięło udział 44 uczniów.
Znaczny ładunek edukacyjny miała pomysłowo zrobiona inscenizacja „Maratonu” K. Ujejskiego, lecz, co ważniejsze – odegrana po raz pierwszy w starannie zamkniętej Szkole, z zaproszonymi nielicznymi gośćmi, pod koniec okupacji niemieckiej! Była powtórzona w 1945 r. w sposób otwarty dla publiczności (na inauguracji wskrzeszonego Uniwersytetu Ludowego).
Lecz mimo wszystko wyczuwało się już skrywany drugi nurt opozycji wobec nowej rzeczywistości. Nastał okres napiętego wyczekiwania. W Lublinie już działał Urząd Kontroli publikacji (cenzura), choć jeszcze łagodny w działaniu; gdy np. kontrolował treść „Promienia Nałęczowskiego” w nadesłanym do Redakcji przez uczniów, w ramach Konkursu Dzielności, haśle: „Ćwicz oko i dłoń i Ojczyzny broń”, nie spodobał się jedynie podpisany pod nim pseudonim „Las”!
Kilka słów o losach absolwentów 3-letniej Szkoły Handlowej z tych, które znane są autorowi. Były, oczywiście, różne, ale wyszła z tej szkoły bardzo liczna grupa dobrze przygotowanych księgowych, którzy objęli stanowiska głównych księgowych i kierowników finansowych w poważnych instytucjach, by przykładowo wymienić M. Horę (w Dyrekcji PKP w Poznaniu), H. Palakównę (dyrektor departamentu w Ministerstwie Handlu), S. Świderską (inspektor skarbowy), D. Winnicką (w dużym Zjednoczeniu Budowlanym), wszyscy bezpartyjni i cieszący się bardzo dobrą jako pracownicy opinią; dwoje pracowników naukowych wyższych uczelni, przy czym Z. Knakiewicz została nie tylko profesorem zw. Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, lecz również członkiem Rady Naukowej przy Prezesie NBP (p. Gronkiewicz); jeden absolwent otrzymał wysokie stanowisko w RWPG w Moskwie (J. Malicki); paru poszło drogą kariery wojskowej przy czym jeden uzyskał stopień generała (był członkiem partii), drugi, H. Wójcik z wojska trafił do więzienia za odważną krytykę naszej zależności od Związku Radzieckiego tzw. szeptana propaganda, lecz po 3-letnim pobycie w więzieniu stał się pożytecznym lokalnym działaczem samorządowo – spółdzielczym; wreszcie, ze znanych autorowi przypadków, paru poszło zawodową ścieżką pedagogiczną, w tym dwóch zostało dyrektorami szkół średnich (T. Piłat i W. Poniatowski), przenosząc z kolei doświadczenia i wzory pracy w Szkole nałęczowskiej do swoich placówek.
Z.T. Wierzbicki