Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 50
W tym miesiącu: 2368
W tym roku: 19457
Ogólnie: 365972

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Jak Polacy z Estończykami wzajemnie się poznawali

Autor: Piotr Lossowski
18-03-2014

Dzisiaj dla Polaków Estonia to kraj mało znany i odległy, mimo, że tak jak i Polska należy do NATO i Unii Europejskiej. Może tylko lepiej zorientowane osoby ze zdziwieniem odnotowują, iż Estonia ma rzucające się w oczy sukcesy gospodarcze, że uzyskiwane przez nią osiągnięcia wprawiają wielu zagranicznych obserwatorów w zdumienie. Nikt już dziś nie pamięta, że przed laty istniały pomiędzy Polską a Estonią bliskie więzy przyjaźni, że w okresie międzywojennym była ona najprzychylniej nastawionym do Drugiej Rzeczpospolitej państwem.
Pierwsze kontakty po odzyskaniu niepodległości nawiązali pomiędzy sobą dyplomaci. Leon Wasilewski, bliski współpracownik Józefa Piłsudskiego, w sporządzonym w kwietniu 1919 roku „Pro memoria w sprawie estońskiej” pisał: „Między Estonią a Polską nie ma i nie może być ze względu na położenie geograficzne żadnych zatargów i kwestii spornych (...). Estończycy są ogromnie sympatycznie dla Polski usposobieni”. Rozwinęła się też od tamtego czasu współpraca, która przybierała różne formy. Ważną sprawą, już na samym początku, było wzajemne poznanie się.
Przedstawiciele polscy w Tallinie poświęcali temu dużo uwagi. Np. attache wojskowy mjr Konstanty Abłamowicz robił to bardzo systematycznie. Gromadził i porządkował dane o kraju swego pobytu, o jego geografii, podziale administracyjnym, czołowych ludziach. Czynił to również jego zastępca por. Wiktor Drymmer, który w swych wspomnieniach zawarł ciekawy opis wrażeń wyniesionych z Estonii. „Ujmowała mnie estońska prostota obyczaju i wzajemny ludzki stosunek człowieka do człowieka. Ileż razy – podkreślał – zdumiewał mnie, a jednocześnie napawał szacunkiem, wzajemny stosunek pracodawcy do pracownika. Posiłki były wspólne, atmosfera rodzinna. Nie widziałem w Estonii klas socjalnych. Pamiętam, jak mnie zdumiał Päts, prezydent i premier w jednej osobie, gdy przyszedł z rewizytą do naszego posła. Najpierw przywitał się ze służącą, która odebrała od niego palto. Zagadał do niej, bo jak mi później mówiła, znali się jeszcze ze wsi, po czym dopiero przywitał się z posłem”. W Polsce taka sytuacja byłaby trudna do pomyślenia. Być może właśnie dzięki takim międzyludzkim stosunkom Estończycy okazali się odporni na idee komunizmu. Odnieśli spektakularne zwycięstwo nad bolszewikami u zarania swego bytu państwowego.
Wracając jednak do tematu trzeba powiedzieć, że ważnym elementem procesu poznania się Polaków i Estończyków stały się wzajemne odwiedziny. Miały one miejsce już od 1921 roku, chociaż podróż na skutek zniszczeń z czasów wojny trwała ponad cztery doby i odbywała się w bardzo prymitywnych warunkach.
Pierwsi już na początku lata 1921 roku przyjechali do Polski dziennikarze estońscy. Podróż ich zaowocowała szeregiem reportaży. Jeden z nich wydrukowany został w popularnej gazecie „Vaba Maa”. Ukazuje on, jak postrzegali Polskę, na co zwracali uwagę goście z Estonii. Jest to jednocześnie oryginalny opis Polski Anno Domini 1921 widzianej oczyma przychylnego cudzoziemca. Godny też jest przytoczenia we fragmentach: „Pierwsza, stacja graniczna Polski. Budynek stacyjny i wokół równina. Tu już odczuwa się gościnność Polski (...) Jadąc dalej można zauważyć, czego dokonała wojna. Gospodarstwa zrujnowane, domy na wpół rozwalone. Pola nie uprawione (...). Pomimo ciężkich lat Warszawa, chluba Polaków, nie straciła swego europejskiego wyglądu. Warszawa nigdy nie zmieniła się w miasto rosyjskie. Żyje swym wzmożonym tempem dnia. Ruch ożywiony, duży handel, okna wystawowe przepełnione towarami. Wskutek niskiego kursu waluty ceny niewysokie. Daremnie sądzilibyśmy, że Rosjanie dali coś od siebie temu miastu. Bynajmniej. Rosjanie żyli kosztem Polski. Jeden budynek zostawili w spadku – cerkiew z nieskończenie wysoką wieżą. Lecz Polak nienawidzi ucisku Rosjan, nie znosi śladów rosyjskich. Kamień za kamieniem zdejmuje z kopuły. Spokojnie i powoli, jak gdyby nie burzył. Gdy Polacy dowiedzieli się, że i u nas podobny potwór wznosi się nad miastem, wówczas zdziwili się bardzo i pytali, co dotychczas zrobiliśmy (...)”.
Wkrótce potem, w sierpniu 1921 roku, przyjechała do Polski grupa oficerów estońskich. Ich przewodnikiem był płk Stanisław Laudański. W swym sprawozdaniu opisał on szczegółowo pobyt gości estońskich. W Krakowie objaśniono delegacji „byłe koleje losów naszej ojczyzny”. „Było to – pisał Laudański – dla tych ludzi z północy, którzy zaznali samoistnego bytu państwowego tylko u zarania średniowiecza, prawdziwym objawieniem. Oświadczyli, że dopiero w Krakowie pojęli, czym jest Polska”. Natomiast sprawy wojskowe najbardziej zaimponowały gościom estońskim w Poznaniu. „Poznań dał oficerom estońskim – podkreślał Laudański – najdokładniejsze pojęcie o naszym wyszkoleniu i o postępach, które pod względem wyćwiczenia polowego naszej armii osiągnęliśmy”.
Znajduje to potwierdzenie w artykule jednego oficera, który zamieścił on w prasie wkrótce po powrocie do Estonii: „Wspaniałe widowisko miałem – pisał on – oglądając 15 pułk ułanów. Kawaleria jest chlubą całej Polski i rzeczywiście Polacy mają czym się szczycić. Wyćwiczeni ułani na doborowych koniach wyglądali imponująco (...). Poznań to czyste, ruchliwe i ładne miasto. W Poznaniu słychać tylko język polski”. Ta ostatnia uwaga oficera estońskiego staje się zrozumiała, gdy weźmiemy pod uwagę, że w ówczesnym Tallinie, który przedtem nie należał przecież do Niemiec, często było słychać na ulicach język niemiecki.
Te pierwsze wycieczki do Polski i odwrotnie Polaków do Estonii dały początek stale rozwijającym się kontaktom. Znamionowały się one takimi faktami jak bliska współpraca wojskowych, jak uruchomienie pierwszej linii LOT-u właśnie do Estonii, jak nauka studentów estońskich na Politechnice Warszawskiej, jak cieszące się zainteresowaniem kursy języka polskiego w Estonii. Nie było też rzeczą przypadku, że w 1935 roku prezydent Estonii Konstantin Päts obrał na miejsce swej kuracji nie niemieckie lub czeskie kurorty, lecz polski Truskawiec. Był z pobytu bardzo zadowolony.
Przydzielony do prezydenta w charakterze adiutanta kpt. Wojciech Wilkoński w swym sprawozdaniu napisał, że Päts bardzo interesował się sprawami rolnictwa. „Zajmowały go szczególnie sposób życia, gospodarka rolna, dochody chłopów, stan kulturalny i uświadomienie polskiego rolnika oraz produkcja budowlana i rolnicza. Prezydent wyraził zdziwienie, dlaczego przez parcelację nie zapobiega się istnieniu karłowatych gospodarstw rolnych, szczególnie w Małopolsce”.

Wilkoński napisał też, że „Päts stale od początku stwierdzał swą bezwzględną przyjaźń dla Polski, zajmował się ustrojem Polski, cieszył się powodzeniem Polski w polityce międzynarodowej. Starał się dopatrzyć wspólnych cech narodu estońskiego z polskim”.
Przytoczone powyżej przykłady – to jedynie garść faktów wybrana z ogromnej ich liczby. Świadczą one jak przed wojną stały się bliskie stosunki Polski i Estonii, jak obydwa narody ciążyły ku sobie. Trzeba to przypomnieć po wielu latach, wskazując, że warto pamiętać i nawiązywać dziś do tej ważnej spuścizny. n
Piotr Łossowski