Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 42
W tym miesiącu: 1395
W tym roku: 22647
Ogólnie: 303547

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Wspomnienia o samopomocy i samoobronie cywilnej w czasie II wojny

Autor: admin
01-04-2014

O samopomocy i dobroci ludzi w Polsce

We wspomnieniach poświęconych II wojnie światowej stosunkowo mało jest opracowań o samopomocy i samoobronie społeczeństwa wobec okrucieństw okupantów. Warto więc przypomnieć o pięknych a niedocenianych kartach naszej niedawnej historii.
W czasie okupacji istniało w Polsce, w różnych jej okresach, 70 organizacji konspiracyjnych bardzo zróżnicowanych politycznie, bo od skrajnej prawicy do skrajnej lewicy – walczących nieraz między sobą. W tym czasie ukazały się 1123 tytuły pism podziemnych – w tym 17 ciągłych, które ukazywały się przez cały okres II wojny; inne miały krótszy lub dłuższy czas ukazywania się. Liczby te świadczą nie tylko o samopomocowej aktywności konspiracyjnej polskiego społeczeństwa, lecz również o jej różnorodności pod względem ideowym i politycznym. Lecz są jednocześnie świadectwem różnie przejawiających się często, niestety, sporów i wzajemnych walk, nad którymi przeważała jednak, na szczęście, chęć i umiejętność porozumiewania się ponad podziałami, czego byłam naocznym świadkiem.

Różne formy samopomocy

Literatura na ten temat jest, niestety, więcej niż skromna. Warto więc choćby ze względów wychowawczych o tym przypomnieć! Podobnie jak o walkach zbrojnych powszechnie uznawanych za działanie bohaterskie. W mojej pamięci zarysowują się trzy kategorie samopomocy i samoobrony: pierwsza to pomoc osobista udzielona bezpośrednio drugiemu człowiekowi, na przykład, dozorca uprzedza po cichu wracającego do domu lokatora: „Niech pan nie idzie do domu, bo było u pana Gestapo”, lub jakiś przechodzeń do innego przechodnia: „niech pani uważa, bo dalej na ulicy jest łapanka”; a moją matkę, siostrę i mnie uprzedza w Wilnie wynajęty dorożkarz, z którym wracamy do domu z podróży: „NKWD zajęło dom, do którego jedziecie”.
Druga kategoria samopomocy i samoobrony to działalność różnych instytucji, organizacji podziemnych, urzędów dzielnicowych, kościołów i klasztorów.
A trzecia, to porozumienie miedzy poszczególnymi organizacjami o różnych poglądach ideowych, lecz organizujące wspólnie samoobronę społeczeństwa. O tej ogólnopolskiej organizacji znanej pod kryptonimem SOS (Samoobrona Społeczna) – a bardzo mało obecnie znanej, muszę napisać nieco więcej. A więc już w początkach 1939 r. Niemcy zorganizowali na terenie Litwy obozy dla internowanych oficerów polskich. W Wilnie bardzo szybko zaczęli się pojawiać polscy oficerowie zbiegli z obozów internowanych. Opowiadali nam, że kiedy opuszczali nielegalnie obóz, strażnik litewski odwracał się do nich plecami. Oczywiście oficerom tym należało w Wilnie zabezpieczyć nie tylko miejsce pobytu, ale również „dostarczyć” nowych dokumentów. Moja matka wraz z innymi paniami zajmowały się tym, przy wielkiej pomocy ks. Kucharskiego z Zakonu oo. Jezuitów, który nawet zorganizował w klasztorze „pracownię” dokumentów, a my, młode, pełniłyśmy funkcje „łączniczek”. W roku 1941 przyjechałam z Wilna do Warszawy, gdzie (tak jak w Wilnie) uczęszczałam na tajne komplety liceum, oraz przechodziłam kurs sanitarny zorganizowany przez AK. Któregoś dnia, przy wejściu do kaplicy oo. Jezuitów przy ul. Rakowieckiej, zatrzymał mnie ks. Edward Kosibowicz – który mnie osobiście nie znał i spytał: „czy chcesz nam pomóc”. Oczywiście chciałam i tak stałam się członkiem wielkiej grupy nieznanych mi osób, które wykonywały rozmaite polecenia o. Kosibowicza w akcji pomocy różnym ludziom – począwszy od finansowej a skończywszy na ratowaniu osób zagrożonych aresztowaniem przez Gestapo. A np. dożywianie biednych w Warszawie, na Mokotowie, odbywało się tak: chodziłyśmy po dwie od domu do domu, do kolejnych mieszkań i pytałyśmy: „czy państwo mogliby raz na tydzień poczęstować obiadem kogoś biednego?”. Adresy chętnych zapisywałyśmy, a odpowiednia „komórka” ks. Kosibowicza rozprowadzała je pomiędzy potrzebujących. Oto jeden z pomysłów ks. Kosibowicza, którego Niemcy zastrzelili na Polu Mokotowskim 2 sierpnia 1944 r.

FOP i inni

W 1941 r., latem, powstał FRONT ODRODZENIA POLSKI, organizacja katolicka o charakterze ponadpartyjnym. Ideologia FOP”u zawarta została w słowach: FOP STAWIA SOBIE ZA CEL SWOJEJ DZIAŁALNOŚCI ODRODZENIE NARODOWE POLSKI W MYŚL IDEOLOGII KATOLICKIEJ. Za najważniejsze swoje zadania FOP przyjął: pomoc rodzinie, więźniom, pomoc zagrożonym. Główną rolę w FOPie pełniła Zofia Kossak, gromadząc wokół siebie szereg wybitnych osób oraz dużą grupę młodzieży – łączników i pracowników, dla których stała się wzorem godnym naśladowania.
W ramach działalności FOP-u ukazywały się pisma „Prawda” i „Prawda Młodych” oraz broszury zawierające rozważania na temat: jaka Polska powinna być po wojnie? FOP współpracował zarówno z innymi organizacjami konspiracyjnymi jak np. Samoobroną Społeczną (SOS) i Radą Pomocy Żydom „Żegota”. jak i z legalną Radą Główną Opiekuńczą (RGO).
Dojrzewała jednak potrzeba skoordynowania działań samoobrony i samopomocy społecznej. I tak doszło do KONFERENCJI POROZUMIEWAWCZEJ ORGANIZACJI NIEPODLEGŁOŚCIOWYCH w Warszawie w dniach 12, 19 i 22 października 1942 r., w której wzięło udział – rzecz zdumiewająca – czterdziestu delegatów organizacji konspiracyjnych. Odbywała się ona w pewnej piwnicy domu mieszkalnego w Warszawie.
W powziętej uchwale dokonano oceny sytuacji, zwracając uwagę na brak jednolitości w działaniach organizacji konspiracyjnych, co prowadzi niejednokrotnie do postępowania nieodpowiedzialnego! Nakazem chwili jest więc powołanie do życia powszechnej organizacji obrony SOS o jednolitej strukturze, wspólnie działającej, o kilku wydziałach, jak m. in. Wywiadowczego, Bojowego, Ochrony człowieka (na czele którego stanęła Zofia Kossak ps. Ciotka, Weronika).
Wśród przyjętych zasad wymienię choć kilka: członkowie mają oddawać do jej dyspozycji wszystkie swe siły i umiejętności; SOS nie ogranicza innych działań członków; terenem działalności SOS jest teren Państwa Polskiego oraz tereny, na których znajdują się Polacy, w tym i jeńcy wojenni; Zadaniem SOS jest mobilizacja społeczna narodu polskiego do obrony i walki z okupantem. I tu wymieniano: akcję wywiadowczą, informację społeczeństwa o planach wrogów; opiekę nad zagrożonymi i ułatwianie im samoobrony; pomoc w dostawie żywności do miast; organizowanie sabotażu w przemyśle pracującym dla okupanta; opiekę nad osobami – uczestnikami polskiej partyzantki; ponadto określono granice dopuszczalnej współpracy z okupantami przez instytucje polskie oraz napiętnowano wysługiwania się wrogom, przewidując wysokie kary do kary śmierci włącznie.

Sławna „Żegota”

Następną bardzo ważną organizacją, ale dość znaną obecnie, jest powstały 27 września 1942 Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom im. Konrada Żegoty. W grudniu tegoż roku przekształcony w międzypartyjne porozumienie RADY POMOCY ŻYDOM, w której organizowaniu brali udział ludzie o różnych poglądach, jak np. katoliczka Zofia Kossak i socjalistka Wanda Krahelska–Filipowiczowa.
Jako członkini FOPu – a tym samym „Samoobrony”, przez jakiś czas brałam udział w przewożeniu dzieci żydowskich, przeważnie do klasztorów. Po pewnym czasie zostałam kurierką komendy Głównej Armii Krajowej na Wschód i moja praca w poprzednich organizacjach skończyła się. Jeszcze wspomnę o czymś znamiennym dla mnie: codziennie w moich „podróżach” łączniczki wieczorem pukałam w nieznanej miejscowości do pierwszych lepszych drzwi i w ciągu tych 6 miesięcy wędrówek odmówiono mi noclegu tylko dwa razy, a zwykle przyjmowano mnie, brudną, obdartą, nieznajomą, dając miejsce do spania i zawsze coś do zjedzenia wieczorem i rano. A działo się to często na linii frontu niemieckiego, a niekiedy budziłam się pod okupacją sowiecką. Ta moja ostatnia wędrówka pasuje dobrze do tematu tych wspomnień: o samopomocy i dobroci ludzie w Polsce w czasie II wojny światowej. n

Aleksandra Mackiewicz-Niemczykowa