Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 42
W tym miesiącu: 188
W tym roku: 6035
Ogólnie: 316296

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Siergiej Awierincew o Andrieju Sacharowie

Autor: admin
17-03-2013

Łaknienie sprawiedliwości, realne, jak głód fizyczny. Pragnienie sprawiedliwości, które pali i nie daje się uciszyć. Przecież Ewangelia mówi bez metafor, bez pięknych słów.
Ten żrący ogień wewnętrzny albo jest – i wtedy nie da się go z niczym pomylić, albo go jak nie ma, tak nie ma. A nas, ludzi, dzieli jeszcze jedna cecha. Wśród nas są tacy, którzy z racji grzechu słabości sami nie są zdolni żyć tym łaknieniem i tym pragnieniem, ale chociażby umieją otwartymi oczyma dostrzec to w kimś innym, dostrzec i zachwycić się. I są inni, których oczy patrzą inaczej. Rzecz zdumiewająca, jak różnie widzieli ludzie Andrieja Dmitrijewicza (i w jakiej mierze charakteryzowało to ich samych). Trudno byłoby kwestionować, że różnice w tak zwanej pozycji społecznej odgrywały tu swoją rolę; ale, słowo honoru, do prostej zgody czy niezgody w opiniach i poglądach rzecz się nie sprowadzała. Dla jednych sama rycerska szlachetność jego twarzy, jak zjawisko z innej epoki, sam równy, cichy ton wypowiedzi, który tak odbijał od nieprzekupnej twardości tego, co zostało powiedziane, były przejawem piękna, a jego niezaprzeczalność była bardziej istotna niż wszystkie poszczególne różnice zdań. Inni wzdychali: marny pragmatyk, marny orator… Jakiż tam orator! Jeszcze Platon, jak się wydaje, objaśniał, jaka jest różnica pomiędzy tym, kto szuka prawdy a retorem, ukierunkowanym na publiczność. Prorok nie widzi przed sobą słuchaczy, widzi to, o czym mówi. Tak, Andriej Dmitrijewicz czasem jakby nie widział tego, co obok. Jego oczy były skierowane w dal. Widziały całość. I oto paradoks: dążąc do tego, by myśleć w sposób współczesny, i osiągając to, on przejawiał jednak taką właściwość świadomości, która wyraźnie oddzielała go od współczesnych i zbliżała z myślicielami całkiem innych epok, z teoretykami prawa naturalnego i umowy społecznej. Myśl jego szła od góry w dół, od wielkich abstrakcji, od ogólnych i fundamentalnych zasad. Była ukierunkowana, jak mawiano dawniej, na nieruchome gwiazdy.
Żyjemy w dziwnych czasach, w których ruina pustych iluzji stworzyła w wielu umysłach i duszach niebezpieczną próżnię, kiedy samo słowo „zasady” zostało skompromitowane i używane jest chyba tylko w znanej zohydzonej formule. Na zasady najczęściej powołują się zwolennicy totalitaryzmu, liberałowie odwołują się tylko do pragmatyki – a to niezbyt dobry znak. A zatem Andriej Dmitrijewicz istotnie miał zasady we właściwym pierwotnym sensie tego słowa: principia, fundament. I rzeczywiście nie mógł ich przekroczyć.
Postawić obok niego – nie ma kogo. Zamienić – nie ma kto. Ale nam, słabym i do niego niepodobnym, nam, zgadzającym się z nim i niezgadzającym się, dał dwie lekcje: wierności samemu sobie i wierności nieruchomym gwiazdom. Wierności swojej wierze.
Oby te lekcje nie zostały zapomniane.

Siergiej Siergiejewicz Awierincew, (1937-2004)
światowej sławy bizantynolog, wybitny myśliciel religii,
tłumacz i poeta, przyjaciel Polski