
| Dzisiaj: | 93 |
| W tym miesiącu: | 2469 |
| W tym roku: | 12689 |
| Ogólnie: | 562580 |
Od dnia 21-09-2006
Czym wytłumaczyć dyskryminację II Brygady Legionów w II RP – zawiścią, małostkowością, walką o stanowiska czy zwykłym kumoterstwem?
W Polsce toczy się dyskusja wokół kwestii – czy można zastąpić lekcje wychowania obywatelskiego lekcjami patriotyzmu. Można przyjąć, że zajęcia poświęcone wychowaniu obywatelskiemu dawały młodzieży wiedzę o ustroju politycznym państwa polskiego i przez wiedzę uczyły miłości do własnej ojczyzny. Oczywiście, można wyjechać za granicę i zamieszkać w innym państwie, wtedy należałoby się zapoznać z jego strukturą polityczną i traktować je jako swoją nową ojczyznę. Ale takie postępowanie nie jest zgodne z patriotyzmem.
Naturalnie, problem jest trudny i mogą tu być różne poglądy. Rzecz ciekawa, że można dla jego ilustracji powołać się na historię Legionów Polskich w I wojnie światowej, na różnice postaw, jakie występowały wśród legionistów I i III Brygady w stosunku do legionistów służących w II Brygadzie Legionów. Na ogół mówimy, że podczas I wojny światowej zostały utworzone Legiony Piłsudskiego, lecz jest to tylko skrót myślowy, bowiem nie dla wszystkich legionistów Piłsudski był postacią pierwszoplanową. Na pewno jego dziećmi byli legioniści z I Brygady. Formalnie oddziały dowodzone przez Komendanta zostały uformowane w I Brygadę Legionów po długotrwałej bitwie pod Limanową, konkretnie dnia 19 grudnia 1914 r. Weszły w jej skład 1 i 5 pułk piechoty oraz 1 szwadron kawalerii i bateria artylerii, lecz od razu Piłsudski powołał także 7 pułk piechoty, którego status nie był uznawany przez Komendę Legionów Polskich. Komenda ta była częścią dowódczych wojskowych władz austriackich.
II Brygada, po wielu kampaniach bojowych, toczonych głównie poza granicami ziem polskich, została uformowana dopiero 8 V 1915 r. i wchodziły w jej skład 2 i 3 pułk piechoty, 2 i 3 szwadron kawalerii i dwie baterie artylerii. II Brygada liczebnie była liczniejsza od I.
Brygada III była formowana wiosną 1915 r. na ziemiach Kongresówki i tworzyły ją 4 i 6 pułk piechoty oraz szwadron kawalerii. Ideologicznie była związana z I Brygadą, której waleczne kampanie, toczone na ziemiach polskich, znane były właśnie części młodzieży w Królestwie.
Kult komendanta zamiast ideologii
Legioniści z I-ej Brygady mieli swego wodza brygadiera Piłsudskiego i szefa sztabu Kazimierza Sosnkowskiego. I słusznie mówiono, że dla nich ideologią była po prostu sama osoba Komendanta. Wywodzili się z tajnego Związku Walki Czynnej, Strzelca i Związków Strzeleckich. Piłsudski, gdy zajął w sierpniu 1914 r. Kielce, powiedział swoim strzelcom: Jesteście przodownikami narodu polskiego w walce o niepodległość Ojczyzny. Komendant dbał o to, aby w Brygadzie nie było oficerów z armii austriackiej, mianowanych przez Komendę Legionów. Na początku nie było nawet w Brygadzie stopni oficerskich. Później zaczęto nosić dystynkcje wojskowe zaprojektowane przez Czesława Januszkiewicza – wężyki z odpowiednią ilością gwiazdek. Do oficera mówiło się „obywatelu”. Legioniści nosili maciejówki z orłem strzeleckim bez korony (do 1916 r.). Salutowali dwoma palcami przyłożonymi do daszka czapki. Dowódcy kompanii kwaterowali wspólnie z podkomendnymi.
Odmienność II Brygady
W II Brygadzie panowały inne obyczaje. Jej ochotnicy pochodzili głównie z Sokoła i Polnych Drużyn Bartoszowych, część ich wywodziła się ze Lwowa, z rozwiązanego tzw. Legionu Wschodniego, osoba Piłsudskiego najczęściej nie była im znana. W II Brygadzie była nawet sformowana w 1914 r. w Wiedniu kompania Napoleona Lorscha, złożona z samych Austriaków. Oficerów powyżej szefa kompanii mianowała Naczelna Komenda Armii austro-węgierskiej. Odznaki stopni oficerskich zbliżone były do austriackich, salutowało się całą dłonią, do oficera mówiło się „panie”. Legioniści nosili rogatywki, lecz była to krzyżówka austriackiej „kapucy” z konfederatką. Na czapkach była litera „L”. Oficer musiał mieć maturę i ukończoną szkolę podchorążych. Na jego ślub musiała wyrazić zgodę Komenda Legionów. Towarzyszyła ona pułkom legionowym podczas ich kampanii z lat 1914-1915.
Legioniści z II Brygady mieli swoich umiłowanych oficerów, których cenili za stosunek do podwładnych i za odwagę. Takimi byli dowódcy pułków i szwadronów: Zygmunt Zieliński, Józef Haller, Marian Żegota-Januszajtis, Zbigniew Dunin-Wąsowicz. Byli to wojskowi, którzy służyli w armii austriackiej i jako Polacy zostali skierowani do Legionów Polskich lub sami się do nich zgłosili. Polak z krwi i kości, dowódca 3 szwadronu ułanów, rtm. Jan Dunin Brzeziński pisał o sobie: na początku byłem całkiem, mogę śmiało powiedzieć, Austriakiem. Marzyłem o tym, żeby Królestwo było dołączone do Austrii. W pierwszym roku wojny poznałem indolencję austriacką, poznałem, że ducha w wojsku nie było (...) zupełnie orientację moją zmieniłem. Chciałem wprawdzie, żeby nastąpiło austriacko-polskie rozwiązanie, jednak już w 1915 r. wstydziłem się, że kiedykolwiek w wojsku austriackim służyłem. – Ta wypowiedź jest ważna, bowiem wskazuje na ewolucję postaw, jaka następowała już podczas służby w tym zalążku armii niepodległego państwa polskiego.
Kompleks zaciężnego wojska
Legioniści z II Brygady w toku przedłużającej się kampanii niekiedy mieli „kompleks lisowczyków”, że są zaciężnym wojskiem, które walczy nie o swoje, lecz austriackie interesy. Jednocześnie znane im było powiedzenie rtm. Wąsowicza, że ten zwycięży, kto wytrwa najdłużej. Trzeba tu zacytować słowa dowódcy 3 batalionu 2 pułku Kazimierza Fabrycego (późniejszego generała), który napisał: Wytrwać za wszelką cenę z bronią w garści i w rzetelnym trudzie budowania bitnego, zdrowego, zdyscyplinowanego, regularnego wojska, nie dać się zwieść własnemu złu i cudzej potędze. Nie ma ofiary, której nie moglibyśmy ponieść, byle utrzymać choć strzęp wojska, uważając go za początek wojska polskiego. – Słowa te najwyraziściej obrazują ideologię legionistów II Brygady. Chcieli stworzyć zalążek – kadrę regularnego, militarnie wysoko kwalifikowanego wojska polskiego. Uważali, że nie ma niepodległości kraju bez własnego wojska. Byli przeciwni szerzeniu politycznej propagandy w wojsku i chcieli oprzeć się wszelkim hasłom politycznym („przeciw własnemu złu”), zamknąć oczy, robić swoje, wytrwać i doczekać tego momentu, kiedy Polska będzie mogła powstać. Właśnie dzięki tej postawie II Brygada, zwana – Żelazną, nie ulegała kryzysom legionowym, wzniecanym przez Piłsudskiego i dotrwała do lutego 1918 r., zrywając braterstwo broni z Austriakami dopiero po pokoju brzeskim, kiedy uznano, że Austria przez odstąpienie ziem polskich Ukrainie, wystąpiła przeciw żywotnym interesom państwa polskiego.
Ideologia upolityczniona
Piłsudski odwrotnie, Legiony traktował jako narzędzie w rozgrywce o niepodległość. Od początku wśród legionistów budził ducha oporu przeciw „sojuszniczym” Austriakom i ustanowionej przez nich nad nimi Komendzie Legionów, uznając, że jest ona służalcza wobec interesów austriackich. Założenie polityczne Legionów słusznie oddał Michał Bobrzyński, pisząc: Wśród wielkiej wojny światowej Polska miała zdobyć się na objaw, który by woli jej wskrzeszenia własnego państwa dał świadectwo, a takim objawem zrozumiałym dla swoich i obcych, mogła być tylko siła zbrojna, walcząca za Polskę, dźwigająca jej sztandar na polach bitew.
Właśnie tak rozumiał rolę Legionów Piłsudski. Nie miały być one częścią armii austriackiej i Austriakom, gdzie mogły, się przeciwstawiały. Znany jest wypadek, gdy jeden z batalionów I Brygady znalazł się w rejonie, gdzie pojawiło się dowództwo którejś z armii austriackich, zażądano by batalion ten odbył defiladę przed dowództwem. Batalion szedł, ale z muzyką Mazurka Dąbrowskiego, gdy proszono, by orkiestra zagrała hymn austriacki, przerwał polski hymn, ale szedł w milczeniu. Jedna z kobiet, która rozmawiała z Piłsudskim na któreś z kwater, mówiła o jego wojsku, że to taki przekorny żołnierz, ale wesoły. Piłsudskiemu chodziło o sławę, żeby Polacy, którzy pamiętali żołnierza polskiego z przegranych powstań, uwierzyli, że wojsko polskie może być zwycięskie. Dlatego cieszył się, gdy za Legionami szła piosenka, poezja, malarstwo, mówił, że wpierw trafiliśmy do serc kobiet, potem dopiero do młodzieży. Ale stało się tak, że największą sławę w sztuce zdobyła sobie szarża szwadronu ułanów II Brygady pod Rokitną, w której zginęli wszyscy niemal prowadzący ją dowódcy.
Wojna podjazdowa Piłsudskiego z austriackim dowództwem
Komendant Piłsudski świadomie lekceważył polecenia Komendy Legionów. Gdy podczas kampanii wołyńskiej w drugiej połowie 1915 r. stał się dowódcą dużego zgrupowania Legionów, podejmował manewry i akcje niezgodnie z rozkazami Komendy. Powołał Radę Pułkowników, do której weszli też pułkownicy Haller i Januszajtis z II Brygady. Radę traktował jako przeciwwagę dla Komendy Legionów. Przez nią domagał się „legionizacji” Legionów, to znaczy odwołania z nich wszystkich oficerów austriackich, postawienia na czele Komendy legionisty, wprowadzenia we wszystkich pułkach polskich odznak, powołania rządu polskiego. Część jego postulatów została zrealizowana, m. in. z początkiem 1917 r., gdy powstała jako zalążek rządu polskiego Tymczasowa Rada Stanu z Komisją Wojskową, której przewodnictwo objął. Ale gdy przekonał się, że tworzone wojsko polskie ma być podporządkowane niemieckiemu dowódcy gen. Hansowi Beselerowi oraz walczyć w gruncie rzeczy o interesy imperialne Niemiec, wywołał w lipcu 1917 r, kryzys, którego wyrazem było to, że legioniści z I i III Brygady nie złożyli przysięgi wojskowej i zostali internowani w Szczypiornie i Beniaminowie. II Brygada przeszła z powrotem pod rozkazy austriackie i trwała nadal jako polska formacja wojskowa aż do lutego 1918 r., kiedy Austro-Węgry podpisały pokój z Ukrainą, odstępujący jej Chełmszczyznę.
Dwie trzecie Legionów zostało zniszczone w 1917 r. z przyczyn politycznych, gdy Piłsudski uznał, że nie ma co wiązać polskiego czynu zbrojnego z interesami Niemiec i Austro-Węgier. II Brygada nie rozwiązała się, lecz przeszła linię frontu na stronę rosyjską i jeszcze w maju 1918 r. stoczyła bitwę z Niemcami pod Kaniowem, ale do Polski już z bronią w ręku nie wróciła.
Dwie koncepcje
Mieliśmy zatem dwie koncepcje: strukturalną i polityczno-patriotyczną. Na oko wydaje się, że ważniejsza była ta strukturalna. Bowiem, gdyby przetrwały do listopada 1918 r. dwudziestotysięczne Legiony, mielibyśmy wojsko, którym można by szybko powstrzymać napór Czechów na Śląsk Cieszyński i Ukraińców na Małopolskę Wschodnią. A tak, to nawet w Warszawie Niemców głównie rozbrajali żołnierze ze zdemobilizowanego I Korpusu Polskiego gen. Dowbor-Muśnickiego.
Niemniej jednak, kadra I Brygady, osnuta legendą, okazała się czynnikiem ideowo formującym dzieje II Rzeczypospolitej. Jej oficerowie, którzy wychodzili z więzień i obozów internowania, stawali na czele wielkich jednostek walczących w wojnie z bolszewikami, wychowali kadry wojska polskiego, tworzyli administrację państwową. Szła za nimi i niosła ich legenda niepodległościowców, legenda niezłomnych patriotów polskich. Stanisaw Jan Rostworowski