Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 22
W tym miesiącu: 234
W tym roku: 14913
Ogólnie: 295811

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Bzdura w natarciu

Autor: Jacek Giebułtowicz
24-05-2013

Badaczka literatury z cenzusem naukowym dr Elżbieta Janicka ogłosiła, że bohaterowie polskiego podziemia, harcerze Szarych Szeregów Jan Bytnar „Rudy” i Tadeusz Zawadzki „Zośka” mogli mieć skłonności homoseksualne i bez wątpienia byli antysemitami. Wnioski takie pani doktor wyciągnęła po analizie książki Aleksandra Kamińskiego, „Kamienie na szaniec”, w której, jak każdy pamięta ze szkoły, znajduje się pełna romantycznego uniesienia scena pożegnania umierającego „Rudego” z „Zośką” (dowód na pierwszą tezę), nie ma natomiast nawet wzmianki o Żydach i likwidacji Getta w Warszawie (co potwierdza tezę drugą).
Odkrycia powyższe wyszydził pisarz i felietonista „Gazety Wyborczej” Krzysztof Varga, kończąc swój tekst słowami: „Dyskusja o odlocie dr Janickiej dotyczy właściwie jedynie dr Janickiej oraz PAN-u, gdzie takie odloty mają miejsce, a także Janickiej problematycznych kompetencji i dziwacznych interpretacji oraz problemów z odróżnieniem kreacji literackiej od historii” (Krzysztof Varga „Święci z Mokotowa”, GW, 8 kwietnia 2013, s. 14).
Ataku, i to gwałtownego, ze strony prasy prawicowej dr Janicka mogła się spodziewać, ale tak krytyczne słowa, które wyszły spod pióra nie prawicowego i nie narodowego autora w liberalnej GW musiały sprawić jej przykrość. A może nawet skłoniły do refleksji?!
Takiej otrzeźwiającej refleksji potrzeba nam coraz bardziej z powodu bzdury, która ubrana w szaty ideologiczne i wymalowana w różne barwy polityczne atakuje coraz natarczywiej.
Narzuca się tu okrutna diagnoza Cata-Mackiewicza: „Polska jest krajem odważnych żołnierzy i tchórzów cywilnych”. Ta ocena stosuje się do większości polskich publicystów i recenzentów, którym właśnie odwagi cywilnej brakuje, żeby wbrew swojemu środowisku i obozowi politycznemu nazwać odważnie głupim to, co jest głupie.
Pamiętamy sprawę Doroty Nieznalskiej i jej instalacji, przedstawiającej męskie genitalia umieszczone na krzyżu. Gdyby wówczas kilku krytyków sztuki uczciwie oceniło to paskudne dziełko i przy okazji obśmiało promotora młodej artystki, profesora gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, który wyznał, że krzyż grecki kojarzy mu się tylko ze znaczkiem PCK, to być może, nie doszłoby do całej hucpy politycznej wokół instalacji. Dorota Nieznalska nie zasługiwała na proces sądowy, tylko na pręgierz, jakim jest krytyka kolegów po fachu. Rozumiał to Franciszek Starowieyski, który, bodaj jako jedyny, wyłamał się z chóru liberalnych obrońców wolności twórczej.
A gdyby tak jakiś znany prawicowy publicysta, którego opinia liczy się wśród „ludu smoleńskiego”, przyznał publicznie, że nie wierzy w zamach? Może wtedy brzoza, mgła, trotyl i wrak prezydenckiego samolotu – obrazy, które zawładnęły naszą zbiorową wyobraźnią, zeszłyby na plan dalszy, a w centrum dyskusji znalazłyby się realne przyczyny katastrofy smoleńskiej: bałagan, powszechne nieprzestrzeganie procedur i zaniedbywanie obowiązków przez urzędników państwowych. Paradoksalnie, taka rzeczowa debata bardziej zagraża obecnej ekipie rządzącej niż wszystkie teorie spiskowe, ile by ich jeszcze nie powstało.
Nie jest prawdą, że głupi jest zawsze przeciwnik ideologiczny. Głupota razi we wszystkich kierunkach. Uderza i obezwładnia. Odbiera chęci do pozytywnego myślenia i działania.
Naśladujmy Antoniego Słonimskiego. Toczmy walki nad Bzdurą!

Jacek Giebułtowicz