Facebook
Bunt Młodych Duchem
Książki polecane:
Licznik odwiedzin:
Dzisiaj: 392
W tym miesiącu: 7037
W tym roku: 7036
Ogólnie: 556926

Od dnia 21-09-2006

Bunt Młodych Duchem

Człowiek ma rozum i kocha. Kształcenie głuchoniewidomej dziewczynki

Autor: Teresa Cwalina
05-09-2013

Krysia była zdrowym dzieckiem. Widziała, słyszała, mówiła. Mając 15 miesięcy przeszła zapalenie opon mózgowych. Ta choroba odebrała najpierw wzrok, potem słuch, w następstwie mowę. Do Zakładu dla Niewidomych w Laskach trafiła jako 14-letnia dziewczynka. Umiała określić niewiele rzeczy. Posługiwała się znakami: „jeść”, „pić”, „spać”. Dwukrotnie głaszcząc się po wierzchu dłoni, określała osobę matki; wskazując wysoki wzrost, „mówiła” o ojcu; dotykając ręką policzka, przywoływała babcię; znak wąsów oznaczał osobę dziadka. Można było jednak przypuszczać, że rzeczy nie znane z nazwy, nie określone nawet żadnym znakiem — pisała s. Emmanuela* — są jednak w jej umyśle. Są to okruchy jakiejś wiedzy praktycznej, powstałej z tego, co zdołała w przeciągu tych 14 lat chwycić do ręki, w jakiś sposób zrozumieć przydatność jakiegoś konkretu.
Dziewczynka została przyjęta do Zakładu. S. Emmanuela z s. Ludwiką zajęły się nauczaniem i wychowaniem Krysi.
Dwa lata później, pod datą 7. II. 1955 roku zanotowała s. Emanuela:
Postanowiłam dziś podać Krysi termin: rozum. Czynię to znowu metodą „zbiorową”, o ile to tak można nazwać. Na niewielkiej kartce wypisuję wszystkie znane Krysi czynności umysłowe, którym się oddaje. Następnie obok podkładam jedno pojęcie, zbierające tamte. Wygląda to w ten sposób:
Ja myślę.
Ja wiem.
Ja czytam.
Ja piszę.
Ja liczę.
Ja mówię.
Ja się uczę.
= Ja mam rozum.

Dla umocnienia tego pojęcia daję taki sam schemat, podkładając pojęcie: człowiek zamiast ja. Do słowa: rozum podaję znak używany przez głuchoniemych.
Następnie daję opowiadanie na dużej karcie, wyjaśniając, jakie istoty mają rozum, a jakie go nie mają.
Małe karteczki z kropeczkami, oddzielającymi pojęcia, intrygują Krysię. Czyta tekst uważnie. Tłumaczę jej, że te wszystkie słowa razem oznaczone są przez ten jeden zwrot: „Ja mam rozum”, czy też: „Człowiek ma rozum”. (s. 614)
8 lutego 1956 roku odbyła się kolejna ważna lekcja. Czytamy: Dziś napisałam Krysi lekcję o tym, co ona dobrego komu robi i że te osoby kocha. Przypomniałam, jak to Krysia przygotowała tapczan i całe posłanie dla mamy, która miała na święta do niej przyjechać. Zdania bardzo proste, połączone łącznikiem przyczynowym: bo, miały związać jej przeżywanie miłości do mamy z czynnością, którą dla niej pełniła.
„Ja daję koc mamie, bo ja kocham mamę”.
„Ja niosę materac dla mamy, bo ja kocham mamę”.

Nie pierwszy raz Krysia ma podany wyraz: kocham. Poznała go już przedtem i wtedy dowiedziała się, że różne bliskie jej osoby, które świadczą dobro, dają dla niej miłość.
Z terminem tym nie jest Krysia jeszcze do końca obeznana. Przy używaniu tego słowa treścią, którą się pod nie podkłada, jest „Ten kto czynił ci dobrze, to znaczy, że cię kocha” lub „Ty czynisz komuś dobro, to znaczy, że go kochasz”. Jest to może dość surowe pojęcie miłości, ale prawdziwe. Sprawy uczuciowe związane z miłością i oznaki zewnętrzne miłości, jak pocałunek czy pieszczota matki, stawiam na dalszym planie. I to również zostaje Krysi podane i związane w całość z istotną treścią miłości, ale nie jako czynniki pierwsze i najważniejsze. (s. 616)
Kiedy mówi się i pisze dzisiaj wiele o poszukiwaniu koncepcji wychowania, warto przypominać myślenie Lasek wpisane w konkret działań pedagogicznych
s. Emmanueli i s. Ludwiki: Człowiek jest to jedyna istota, która chodzi z głową podniesioną do góry. Jedyna istota rozumna na ziemi. Jedyna istota, której myśli i cała szlachetność przejawia się w prostej sylwetce z głową do góry, ogarniającą tak wiele swą myślą i rozumem. (s. 549).

Teresa Cwalina

* Historia przedstawiona w pracy „Obserwacje nad rozwojem głuchociemnej Krystyny Hryszkiewicz prowadzone przez
s. Emmanuelę Jezierską z Lasek”, PWN, Warszawa 1963.